Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn zadeklarował w środę w Brighton, że jego socjalistyczne pomysły są "politycznym mainstreamem", dodając, że jego zdaniem laburzyści są "o krok od przejęcia władzy" w Wielkiej Brytanii.
Reklama

W trwającym ponad godzinę przemówieniu do delegatów z całego kraju na zakończenie czterodniowej konferencji Partii Pracy w Brighton Corbyn przekonywał zgromadzonych, że jego ugrupowanie stanowi alternatywę dla "podzielonej" Partii Konserwatywnej, obiecując m.in. szereg wydatków publicznych, nacjonalizację kluczowych sektorów gospodarki (m.in. kolei) i interwencjonistyczne rozwiązania gospodarcze.

"Dzisiejsze centrum jest gdzie indziej, niż było 20-30 lat temu. Po wielkim załamaniu gospodarczym i latach polityki oszczędności powstaje nowy konsensus, który odzwierciedla to, że ludzie zaczęli szukać politycznego głosu dla swoich nadziei, czegoś innego - i lepszego" - mówił.

Konferencja w Brighton była pierwszym spotkaniem sympatyków partii od czerwcowych przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których laburzyści uzyskali niespodziewanie wysokie poparcie, pozbawiając rządzącą krajem od 2010 roku Partię Konserwatywną samodzielnej większości w Izbie Gmin.

Odnosząc się bezpośrednio do wyniku wyborczego, Corbyn zakpił z szefowej rządu Theresy May, mówiąc, że "powinna wybrać się na kolejne wakacje i podjąć kolejną pospieszną decyzję". Brytyjska premier ogłosiła zamiar zwołania wyborów w kwietniu br., po powrocie z tygodniowych wycieczek górskich w Walii.

Wielu analityków przypisuje sukces partii przywództwu Corbyna, który w 2015 r. - wbrew oczekiwaniom bukmacherów i obserwatorów - został liderem ugrupowania, przyciągając do niego tysiące młodych aktywistów. Jego działania doprowadziły do wzrostu liczby członków Partii Pracy do ponad 600 tys., co czyni z niej największe ugrupowanie polityczne w Europie.

Podczas długiego i szczegółowego wystąpienia skupionego na polityce wewnętrznej Corbyn ledwie dotknął jednak dzielącej partię wewnętrznie kwestii wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, potwierdzając jedynie, że Partia Pracy uszanuje decyzję wyborców i "zbuduje nowe, postępowe partnerstwo z Europą".

Lider laburzystów ostrzegł jednocześnie, że pod wodzą Partii Konserwatywnej kraj zmierza w stronę twardego wyjścia z Unii Europejskiej, które może zagrozić brytyjskiej gospodarce. Jak dodał, obecny rząd powinien "wziąć się w garść albo ustąpić miejsca".

Corbyn dodał także, że ponad trzy miliony obywateli Unii Europejskiej - w tym nieco ponad milion Polaków - jest "mile widzianych", za co dostał owację na stojąco. Jak ocenił, pasywne podejście rządu Partii Konserwatywnej w tej kwestii doprowadziło do sytuacji, w której migranci "muszą mierzyć się z niepewnością, chociaż kwestia ich przyszłości mogła być rozstrzygnięta miesiące temu".

"Apeluję do premier May (...) - daj im pełne gwarancje, na które zasługują, jeszcze dzisiaj. Jeśli tego nie zrobisz, my to zrobimy, kiedy przejmiemy władzę" - powiedział.

Szef Partii Pracy oświadczył, że jego partia jest w stanie zjednoczyć kraj podzielony ubiegłorocznym referendum ws. Brexitu, a także "naprawić szkody wyrządzone przez politykę oszczędności". Zapowiedział także m.in. walkę ze zróżnicowaniem zarobków ze względu na płeć oraz pracę nad nowym modelem gospodarczym, "z większą rolą sektora publicznego", nazywając go "socjalizmem dla XXI wieku".

W przemówieniu Corbyn bardzo pobieżnie potraktował kwestie bezpieczeństwa i polityki obronnej Wielkiej Brytanii, krytykując jednak m.in. amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i północnokoreańskiego przywódcę Kim Dzong Una. Zaapelował także do birmańskiej premier Aung San Suu Kyi o powstrzymanie kryzysu humanitarnego i czystek etnicznych na terenach zamieszkanych przez muzułmańską mniejszość etniczną Rohingja.

Wystąpienie lidera Partii Pracy nie zawierało jednak odniesienia do Rosji, mimo że we wtorek Corbyn wzbudził kontrowersje, gdy w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CNN odmówił jednoznacznego poparcia gwarancji NATO dla Polski i państw bałtyckich w obliczu agresji ze strony Rosji.

W rozmowie z PAP jego komentarze pośrednio skrytykowali inni posłowie Partii Pracy, m.in. wpływowy proeuropejski poseł do Izby Gmin Stephen Kinnock oraz członkini parlamentarnej komisji ds. obrony Ruth Smeeth, podkreślając, że uszanowanie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego jest "bezwarunkowym zobowiązaniem" Wielkiej Brytanii.

Wicepremier Damian Green (Partia Konserwatywna) ocenił, że wystąpienie Corbyna "pokazało, jaki jest problem z Partią Pracy: dużo obietnic i ani słowa, jak je zrealizować".

Konferencja partyjna rządzącej Partii Konserwatywnej rozpocznie się w niedzielę w Manchesterze.