Proponowane przez partię Kaczyńskiego zmiany dążą do scentralizowania państwa. To kusi, gdyż takim państwem jest łatwiej zarządzać.
Partia Jarosława Kaczyńskiego szykuje się do trzyletniego wyborczego finiszu. Po kongresie, który odbył się 1 lipca, PiS wszedł w ostatni wiraż przed długą prostą. Teraz w ciągu kilku miesięcy chce załatwić wszystkie sprawy, które są kontrowersyjne, budzą społeczny opór czy narażają na zarzuty o obchodzenie konstytucji.
Jeszcze przed lipcowym kongresem przekaz był jasny: musimy szybko uchwalić ustawy o sądach, dekoncentracji mediów oraz zmiany w ordynacji wyborczej, a potem uspokajamy sytuację. Ten plan właśnie jest wdrażany. Stąd „domykanie” najbardziej drażliwych projektów ustaw dotyczących sądownictwa, jak te o KRS, ustroju sądów powszechnych i projekt ustawy o Sądzie Najwyższym.