Osiecki: Jak nie wiadomo, o co chodzi, to nie wiadomo, o co chodzi

Sytuacja z Donaldem Tuskiem przypomina oklepany kawał o Polakach i piekle. Szatan, przechadzając się wzdłuż kotłów, w których smażą się różne nacje, wściekł się, gdy przy kotle z Polakami nie było pilnującego ich diabła. Zauważył go nieopodal smacznie śpiącego, obudził go kopniakiem i zbeształ, że nie pilnuje kotła i potępione dusze z Polski mogą uciec od piekielnych mąk. –Ich nie trzeba pilnować, jak tylko jeden wychodzi, to zaraz reszta ściąga go z powrotem – obronił się czart. Żart smutny, ale prawdziwy. Świadkami takiego zjawiska jesteśmy w trakcie walki o fotel szefa Rady Europejskiej.

Nie jest tajemnicą, że PiS nie kocha Tuska, ale to samo można powiedzieć o uczuciach obecnego szefa Rady Europejskiej wobec partii Jarosława Kaczyńskiego. Każda ze stron może wymienić cały katalog uzasadnień dla swoich emocji i sądów, ale w polityce nie chodzi o miłość. Nie widać żadnej korzyści, jaką na arenie unijnej miałby odnieść PiS, jeśli uda mu się storpedować kandydaturę byłego premiera. I nie chodzi o polityczny PR, ale o realne zyski w międzynarodowej grze. Na razie nie widać żadnego innego kandydata do tego fotela.

Pozostało 69% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.