Wizja świata pokazywana w „Wiadomościach” przypomniała mieszkańcom Świdnika o „Dzienniku Telewizyjnym”. Więc po 35 latach znów wyprowadzili swoje telewizory na spacer.
W centrum miasta, przy skrzyżowaniu dwóch najważniejszych ulic, na niewielkim placu z fontanną stoi kamień. Właściwie głaz. Na nim pamiątkowa tabliczka, z której można się dowiedzieć, że w 1982 r. w proteście przeciwko kłamliwej propagandzie władzy, w porze nadawania głównego wydania „Dziennika Telewizyjnego” świdniczanie wyłączali telewizory i tłumnie wychodzili na ulice. Te wydarzenia przeszły do historii pod nazwą „świdnickich spacerów”, a społeczność miasta za swoją postawę została wyróżniona nagrodą podziemnej Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Tabliczka jest niewielka, tekstu na niej mało, więc nie można z niego wyczytać, że niektórzy świdniczanie na czas spacerów wystawiali wyłączone telewizory w oknach. Żeby pokazać władzy, że są głuche i ślepe, i że nikt ich nie ogląda. Z tabliczki nikt się też nie dowie, że byli i tacy, którzy szli krok dalej i zamiast wystawiać telewizory w oknach, wynosili je z mieszkań, ładowali na wózki i zabierali ze sobą na spacer. I że te spacery bardzo władzę denerwowały, że władza reagowała na nie nerwowo, tym bardziej że wzorem świdniczan spacerować zaczęli mieszkańcy innych miast.