Dwa wydarzenia z ostatnich dni można uznać za „sprawdzam” powiedziane lansowanej przez Polskę koncepcji Międzymorza. Pierwszym było spotkanie Orbán – Putin w Budapeszcie w połowie ubiegłego tygodnia. Drugim – protesty w rumuńskich miastach przeciwko polityce liberalizacji prawa antykorupcyjnego uprawianej przez postkomunistyczną Partię Socjaldemokratyczną (PSD). W tym kontekście wizyta Angeli Merkel w Warszawie nabiera znaczenia symbolicznego. Jest swoistym potwierdzeniem korekty w polityce zagranicznej PiS, o której przed kilkoma tygodniami mówił na naszych łamach były wiceszef MSZ w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Paweł Kowal.

Wizyta na Węgrzech i protesty w Rumunii pokazują, jak słabe są podstawy – skądinąd bardzo ciekawej – koncepcji sojuszu na linii Warszawa – Budapeszt – Bukareszt.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.