Przygotowany przeze mnie protokół z przesłuchania Antoniego Pikula doprowadził do umorzenia postępowania i do jego wyjścia na wolność - powiedział Stanisław Piotrowicz (PiS). Jak dodał, parafował akt oskarżenia, bo wiedział, że wobec treści protokołu, nie będzie skuteczny.
Reklama

Szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka zwrócił też uwagę, że nigdy nie oskarżał Pikula przed sądem; jak zauważył - zrobiła to prokuratura wojskowa.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie polityk odniósł się do słów b. opozycjonisty Antoniego Pikula, który zaprzeczył wcześniej w wypowiedzi dla mediów, że Piotrowicz, jako prokurator w okresie PRL, pomógł mu. Poseł PiS zaprezentował dokumenty odnoszące się do sprawy Pikula.

"Nie ulega wątpliwości, że jestem dziś tym, który jest najbardziej w państwie atakowany. Atakowany jestem za swoją pracę w prokuraturze w latach 80." - stwierdził Piotrowicz. "Nie przypadek to sprawił, że jestem atakowany za to właśnie teraz, kiedy stałem się twarzą w walce o wprowadzenie ładu konstytucyjnego w Trybunale Konstytucyjnym" - oświadczył. Zapewnił, że "nigdy nie oskarżał opozycjonistów". "Pomagałem opozycjonistom" - dodał.

Reklama

Piotrowicz relacjonował, że 16 września 1982 roku został delegowany do pracy w prokuraturze rejonowej w Jaśle, gdzie miał zastępować jednego z nieobecnych prokuratorów. Poinformował, że na jego biurko trafiły liczne akta, wśród nich sprawa opozycjonisty Antoniego Pikula.

Jak dodał, przejrzał dokumenty i nawiązał kontakt z obrońcą Antoniego Pikula, którym był późniejszy wicemarszałek Sejmu Stanisław Zając. "Przeprowadziłem rozmowę, jak widzę tę sprawę, co mogę zrobić i jak mogę pomóc podejrzanemu panu Antoniemu Pikulowi. Pojechaliśmy wspólnie do zakładu karnego. Tam zaznajomiłem podejrzanego z aktami sprawy, sporządziłem protokół, pan mecenas przytakiwał głową, a Antoni Pikul w zasadzie nic nie mówił" - zaznaczył poseł PiS.

Podkreślił, że stworzony przez niego protokół z przesłuchania - który zmierzał do tego, aby "pan Antoni Pikul odwołał wszystkie swoje wcześniejsze wyjaśnienia, w których przyznawał się do popełnienia zarzuconego mu czynu" - i "stał się istotnym powodem, aby sąd postępowanie w sprawie Pikula umorzył, i aby wyszedł on na wolność".

"Uważałem, że dobrze jest, kiedy (Antoni Pikul) zmieni swoje wyjaśnienia nie na etapie postępowania sądowego, ale śledztwa, kiedy będzie mógł podnosić zarzuty pod adresem przesłuchujących go funkcjonariuszy. On takie zarzuty w tym protokole podnosi, że przesłuchujący go funkcjonariusz wprowadzał go w błąd i skłaniał do takich, a nie innych wyjaśnień. Na tym etapie wyprostowałem sprawę, że pan Pikul zaprzeczył swoim wcześniejszym wyjaśnieniom" - powiedział Piotrowicz.

"Gdy ten protokół zobaczył mój szef, wyrzucił mnie z delegacji, skończyła się na tydzień przed czasem" - podkreślił poseł PiS.

Przyznał jednocześnie, że kiedy przywieziono gotowy akt oskarżenia Pikula z poleceniem, aby go podpisać, rzeczywiście go parafował. "Parafowałem, ale ze świadomością, że nie będzie on skuteczny. Nie mógł być skuteczny, w obliczu takiego protokołu" - podkreślił. "Tak też się stało, bo sąd wojewódzki w Krośnie zwrócił sprawę prokuraturze w celu usunięcia braków postępowania przygotowawczego" - dodał Piotrowicz.

Zaznaczył, że nie on, a prokurator wojskowy, który przejął później sprawę opozycjonisty, domagał się dla Pikula kary trzech lat pozbawienia wolności. "Ten akt oskarżenia stanowił podstawę do rozpoznania sądowego pana Antoniego Pikula. W następstwie protokołu, który sporządziłem, sąd wojewódzki zwrócił sprawę prokuraturze, po drugie stał się istotnym powodem do tego, żeby sąd wojskowy również postępowanie przeciwko Antoniemu Pikulowi umorzył" - powiedział polityk Pis.

"To ja pomagałem opozycjonistom, to ja mówiłem prawdę wtedy, kiedy stwierdzałem do mediów, że nie oskarżałem pana Antoniego Pikula. To ja mówiłem prawdę wtedy, kiedy mówiłem, że nie wnioskowałem dla niego kary" - oświadczył.

"Pan Antoni Pikul po opuszczeniu zakładu karnego ciepło się o mnie wypowiadał - donoszą o tym na portalach internetowych świadkowie tamtego zdarzenia, ściśle współpracujący z panem Antonim Pikulem. (...) Mówił, że jest mi bardzo wdzięczny i wie, że mu pomogłem. Dziś patrzę w twarz prosto panu Antoniemu Pikulowi: panie Antoni, co się stało, że dziś pan zmienił swoje wypowiedzi, co się takiego stało?" - pytał na konferencji Piotrowicz.

Poseł PiS mówił też o swojej pracy w prokuraturze w czasach PRL-u. "Nie mam powodów, żeby się wstydzić. Zawsze zachowywałem się przyzwoicie" - ocenił. Zwracał uwagę, że podczas pracy w prokuraturze w czasie PRL jego obowiązki sprowadzały się "do prowadzenia postępowań przygotowawczych o przestępstwa pospolite". "Gwałty, napady rabunkowe, kradzieże, zabójstwa - tym się zajmowałem" - wskazał.

"Mój kontakt w sprawach politycznych, to była sprawa Antoniego Pikula i jeszcze druga sprawa, w której postępowanie umorzyłem" - poinformował. Jak skonkretyzował chodzi o sprawę podkarpackiej działaczki Solidarności Zofii Jankowskiej.

Piotrowicz stwierdził, że świadkowie w sprawie Jankowskiej "dziś to potwierdzają, że są mi wdzięczni". "Są wdzięczni za to, że mimo zastraszania ich przez funkcjonariuszy SB ja im dodałem otuchy i powiedziałem, żeby się nie martwili, i tak sporządzałem dokumentację, aby uniknęli sprawy. Ich sprawa w ogóle nie trafia do sądu" - podkreślił Piotrowicz.

"Dwie sprawy, które były z moim udziałem skończyły się w sposób najbardziej korzystny jaki mógł być dla osób, którym stawiano zarzuty" - podsumował.

Dziennikarze pytali Piotrowicza m.in. czy nie żałuje tego, że przyjął w 1984 roku Brązowy Krzyż Zasługi. "Najbardziej żałuję tego, że urodziłem się w PRL-u. (...) Trzeba znać realia tego czasu. Wiele rzeczy można było zrobić..." - powiedział.

Pikul mówił w jednym z programów TVN24, że Piotrowicz "napisał akt oskarżenia w oparciu o te materiały, które zgromadzili funkcjonariusze SB". "Jego działanie wówczas postrzegam ja działanie przeciwko narodowi polskiemu" - dodał. "On prowadził moją sprawę, był moim oskarżycielem jako prokurator. W innym przypadku nie byłby na przeglądaniu papierów, dowodów w mojej sprawie" - podkreślił.

PO złożyła wniosek do komisji etyki poselskiej o ukaranie Piotrowicza. Politycy PO zarzucają mu "kłamliwe" wypowiedzi, dotyczące jego pracy w prokuraturze w czasach PRL. Platforma chce też, aby Piotrowicz złożył mandat poselski. Z kolei Nowoczesna złożyła wniosek o odwołanie Piotrowicza z funkcji szefa sejmowej komisji sprawiedliwości.