Toksyczne odpadowe pole minowe. Jak gminy radzą sobie z utylizacją śmieci

śmieci
Rozbrojenie ekologicznej bomby kosztuje miliony złotych i potrafi rozsadzić budżet niejednej gminy. ShutterStock
22 września 2017

Toksyczne odpady zakopane w Bytomiu! Beczki z niebezpiecznymi substancjami znalezione w byłej rafinerii – to tylko przykład wyemitowanych w ostatnich tygodniach reportaży telewizyjnych alarmujących o procederze pozbywania się odpadów niebezpiecznych.

Bo co tu dużo mówić, prawidłowa utylizacja takich śmieci to bardzo kosztowne działanie. Tak bardzo, że firmy poszukują alternatywnych rozwiązań. Dalekich od zgodności z prawem. Od lat dziś niewygodne śmieci upycha się nielegalnie po zrujnowanych stodołach, opuszczonych działkach czy zamkniętych zakładach przemysłowych. I taka ekologiczna bomba tyka do czasu, aż ktoś ją odkryje. A wtedy nie wiadomo już, kto podrzucił śmieci. Nawet jeśli udało się kogoś złapać za rękę, to był to tzw. słup niedysponujący żadnymi środkami umożliwiającymi ich unieszkodliwienie. I z takim kukułczym jajem musi radzić sobie gmina.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.