Autopromocja

Nagonka na organizacje pozarządowe nie robi wrażenia na lokalnych władzach

urzędnik
Miasta, szczególnie te rządzone wciąż przez PO, kompletnie nie przejmują się klimatem, jaki ostatnio wytworzył się wokół sektora NGO – głównie wskutek materiałów publikowanych w mediach publicznych i wypowiedzi czołowych polityków PiS.ShutterStock
28 listopada 2016

Nagonka na organizacje pozarządowe nie robi wrażenia na lokalnych władzach. Wbrew woli gabinetu Beaty Szydło w 2017 r. planują znacznie większe wydatki na współpracę z tymi organizacjami.

2734774-ile-bedzie-kosztowac-nas-narodowe.jpg
Ile będzie kosztować nas Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, które chce powołać do życia rząd

Miasta, szczególnie te rządzone wciąż przez PO, kompletnie nie przejmują się klimatem, jaki ostatnio wytworzył się wokół sektora NGO – głównie wskutek materiałów publikowanych w mediach publicznych i wypowiedzi czołowych polityków PiS. Wiele samorządów, planując swoje przyszłoroczne budżety, zamierza zwiększyć, czasem dość pokaźnie, pulę pieniędzy, jaką wydadzą na współpracę z tymi organizacjami.

Na tym tle wyróżnia się Gdańsk rządzony przez Pawła Adamowicza z PO. Tam wydatki związane ze zlecaniem realizacji zadań publicznych (w trybie ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie) zwiększą się o ponad 20 proc. – z 38,4 mln do niemal 49,5 mln zł. Oficjalnie urzędnicy przekonują, że nie ma to bezpośredniego związku z klimatem, jaki wytworzył się wokół trzeciego sektora. – Zwiększenie planowanej kwoty wynika m.in. z nowych zadań, które miasto chce zlecić organizacjom w myśl konstytucyjnej zasady pomocniczości – twierdzi Olimpia Schneider z gdańskiego magistratu.

Kraków nie wyklucza, że swoje wydatki na ten cel zwiększy z 81,5 do ponad 88 mln zł (decyzja zapadnie pod koniec listopada). Kielce podniosą je z 8,3 do 9,2 mln zł, Katowice – z 32,3 do prawie 37 mln zł. Z kolei Warszawa od lat regularnie intensyfikuje wypłaty dla NGO, np. ze 121 mln zł w 2014 r. do niemal 140 mln zł w roku ubiegłym. W planach na przyszły rok planowana jest podobna kwota, choć nieoficjalnie słyszymy, że może być jeszcze większa (ostatecznie będzie wiadomo po prowizorium budżetowym). Wydatki z roku na rok zwiększa też Szczecin, który jeszcze w 2014 r. wydał 24,8 mln zł, a w przyszłym chce ponad 31,5 mln (prawie 1,7 mln więcej niż w tym roku).

Z kolei urzędnicy z Częstochowy (która również zwiększy wydatki o 400 tys. zł, do poziomu 29,7 mln zł) podkreślają, że trzeci sektor wciąż cieszy się dużym zaufaniem ze strony lokalnych władz. – Pieniądze na współpracę z organizacjami pozarządowymi to efekt zaufania, jakim darzą je władze miasta – zwraca uwagę biuro prasowe częstochowskiego magistratu.

– Na pewno jest to miły gest, dzięki któremu samorządy zabierają głos w dyskusji. To znaczy również, że samorządy nie dały się wciągnąć w trwającą kampanię oszczerstw wobec trzeciego sektora – uważa Filip Pazderski z Instytutu Spraw Publicznych. Jak dodaje, nie bez znaczenia jest fakt, że do Polski powoli zaczyna płynąć szerszy strumień środków unijnych. – Gminy mają żywotny interes w tym, by organizacje pozarządowe wykonywały za nie część zadań, bo inaczej mogłyby sobie ze wszystkim nie poradzić – twierdzi Filip Pazderski. Chodzi częściowo np. o pomoc społeczną, sport, kulturę, zdrowie i ochronę środowiska.

Gest samorządów – niezależnie od jego intencji – nie spodoba się działaczom Prawa i Sprawiedliwości. Nie tylko dlatego, że wydatki zwiększają głównie miasta związane z partiami opozycyjnymi. W ostatnich tygodniach w mediach publicznych pojawiała się cała seria materiałów, które w nie najlepszym świetle stawiały niektóre podmioty, takie jak Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej (wskazywano kwoty od ministerstw, jakie fundacja otrzymywała w ramach konkursów, oraz fakt, że jednym z jej założycieli jest były prezes TK Jerzy Stępień protestujący przeciw zmianom zachodzącym w trybunale) czy organizacje, w których działają dzieci znanych osób: córka obecnego prezesa TK Róża Rzeplińska czy córka byłego prezydenta RP Zofia Komorowska (choć, jak podał RMF FM, w piątek wicepremier Piotr Gliński podczas konferencji prasowej w Sejmie przeprosił za ataki na organizacje pozarządowe, w tym personalnie na dzieci polityków).

Wcześniej swoje zdanie wyraziła też premier Beata Szydło. W wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” wskazywała na ogromne sumy, jakie trafiają do organizacji pozarządowych. – Tyle że często okazuje się, iż są to fundacje, które były podporządkowane politykom poprzedniego układu rządzącego – stwierdziła premier.

Kilka dni temu, za sprawą dziennikarzy z portalu NGO.pl, wyciekł szykowany przez rząd projekt ustawy o Narodowym Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NCRSO). To przez ten podmiot, począwszy od lutego 2017 r., przechodzić będą pieniądze na finansowanie centralnych zadań publicznych realizowane przez NGOsy, czyli np. z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (60 mln zł rocznie), środki unijne oraz te pochodzące z programów zagranicznych, jak chociażby fundusze norweskie.

Jak opowiada nam Filip Pazderski, już w marcu br. pojawiły się pierwsze zapowiedzi, że NCRSO zostanie powołane. W związku z tym powstać miały zespoły eksperckie, złożone m.in. z przedstawicieli trzeciego sektora, z którymi zmiany miałyby zostać skonsultowane. – Zespoły utworzono, odbyły się dwa spotkania, jedno na początku maja, drugie pod koniec lipca. Przy czym miały odbywać się raz na miesiąc. Projekt, który teraz się pojawił, w ogóle do nas nie trafił, nie było nad nim żadnej merytorycznej dyskusji – zwraca uwagę Pazderski.

Zdaniem niemal wszystkich władz lokalnych, z którymi rozmawialiśmy, żadne daleko idące zmiany systemowe nie są konieczne. – Sprawa finansowania zadań publicznych realizowanych przez organizacje pozarządowe jest uregulowana systemowo, w sposób niezwykle szczegółowy. W naszej ocenie nie jest konieczne ich dalsze doprecyzowanie – mówi Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina. Jak wskazuje, ewentualna zmiana powinna iść w stronę większej samodzielności samorządów w kształtowaniu kryteriów konkursowych, które obecnie są uregulowane ustawowo i bardzo rygorystycznie, oraz wycofania często obowiązkowych wkładów własnych organizacji pozarządowych do realizowanych zadań.

W świetle tego, jaki kierunek zmian zapowiedział rząd (centralizacji systemu), trudno nie odnieść wrażenia, że wizje te są całkowicie rozbieżne.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.