Trwa wojna o rynek podręczników wart 800 mln zł. Wydawcy nie chcą bezpłatnych książek elektronicznych

Szkoła
Choć wraz z niżem demograficznym liczba uczniów spada i zmniejszają się nakłady wydawanych podręczników, obroty branży rosną. W tym roku mogą dojść do 850 mln.ShutterStock
28 września 2012

Autor ten sam, drobne zmiany, ale już trzeba kupić nowy podręcznik – przyznaje właścicielka warszawskiej księgarni. Wydawcy szybko nauczyli się stosowania różnych trików, dzięki którym rynek rokrocznie zwiększa się o kilkanaście procent. Jego wartość szacowana jest na ponad 800 mln złotych. Nic więc dziwnego, że walcząc o niego grają ostro. Straszenie pozwami, doniesienia do prokuratur i urzędów skarbowych, dziesiątki tysięcy złotych na agencje PR, a nawet skargi do Komisji Europejskiej - to niektóre z metod.

Minister edukacji Krystyna Szumilas zdawała sobie sprawę, że wsadza kij w mrowisko. Ale nie spodziewała się, że mrówki będą aż tak jadowite. Pomysł, by za publiczne pieniądze stworzyć bezpłatne podręczniki elektroniczne, które mogłyby skutecznie konkurować z tradycyjnymi książkami, wywołał wojnę z wydawcami podręczników. Starcie obrońców wolnego rynku ze zwolennikami dobra społecznego miało w zamierzeniu zaowocować większą konkurencją i obniżeniem cen książek. Na razie to pasmo niekończących się awantur, oskarżeń i czarnego PR. Czy podręczniki papierowe stanieją, nie wiadomo. Czy wszystkie 18 e-podręczników pojawi się do 2015 r., też nie jest jasne. Jedno jest pewne: żadna ze stron nie zamierza odpuścić.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.