Jeszcze kilka lat temu żadna nauczycielka w przedszkolu nie chciała słyszeć o przyjmowaniu 2,5-letnich dzieci. Oburzały się, że będą musiały zajmować się zmienianiem pampersów, a one przecież są głównie od nauki. Sytuacja, jaką mamy obecnie, diametralnie się zmieniła. Niż demograficzny i sześciolatki w szkołach sprawiły, że z przedszkoli co roku ubywa kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Do tego na wsiach wciąż rodzice wolą, aby dzieci trzyletnie i czteroletnie siedziały w domu z dziadkami. Na naukę mają przecież jeszcze czas.
Oczywiście to nie oznacza, że we wszystkich gminach przedszkola świecą pustkami. W tych, w których od lat nic nie robiono i nie tworzono dodatkowych miejsc, być może nawet ich brakuje. Ale bardzo dużo jest takich samorządów, które z roku na rok remontowały budynki, a nawet budowały nowe placówki. A teraz stoją przed dylematem, czy je zamykać, czy też zachęcać rodziców najmłodszych dzieci do wysyłania ich do przedszkola. O ironio – o losie zawodowym nauczycielek mogą zdecydować więc pampersy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.