Autopromocja

Szkoła jak rodzinna restauracja

Szkoła, jedzenie
Lepiej, gdy szkoła jest restauracją rodzinną niż szpitalemShutterStock
16 października 2015

Niestety, dzisiaj szkoły, które bardziej ufają sobie niż wytycznym kolejnych wcieleń reformatorów obradujących w tzw. eksperckich gronach, są postrzegane jako balast. W oświacie zapanował radosny duch standaryzacji.

1966370-.jpg
Jan Wróbel

Protestujący przed Sejmem nauczyciele podnieśli wiele słusznych postulatów, ale cóż z tego, skoro wyrażają oczekiwanie, że edukacją zajmie się „wreszcie” rząd. Nie! To nie spójność systemu i nie mądry minister stanowią o jakości szkolnictwa, lecz wielość małych inicjatyw. Z setek dopływów powstaje wielka rzeka, a nie na odwrót. Po 1989 r. przeżyliśmy kilka fundamentalnych reform całego systemu nauczania, z nauczaniem nauczycieli włącznie, przeżyliśmy wielu dobrych ministrów. Te doświadczenia podsumowałbym w jeden sposób: rację mieliśmy przed laty, kiedy domagaliśmy się autonomii nauczyciela, samodzielności szkół, uspołeczniania „państwowej” oświaty.

Gdyby Sokrates chciał pojawić się dzisiaj w pokoju nauczycielskim, dowiedziałby się od dyrektora, że nie ma uprawnień pedagogicznych, i tyle by popracował. Polska edukacja znajduje się w rękach ewaluatorów i kontrolerów. Na ich wysiłki nakłada się narodowa tradycja niedowierzania, że cokolwiek, co sami robimy, może zostać wykonane dobrze. Musi przyjść – przepraszam, że odwołam się do pewnego archetypu – pani z kuratorium, która wie lepiej.

Standaryzacja miała swoje osiągnięcia. Poziom niejednej szkoły i niejednego nauczyciela polepszył się dzięki zewnętrznym wymaganiom. Jednak każdy projekt trzeba umieć zakończyć w dobrym momencie, a my ten moment przegapiliśmy. Chcemy szkoły dobrej i nowoczesnej, ale wciąż ją standaryzujemy, bo nam się nowoczesność myli ze sprawnym zarządzaniem kadrami. Jakość nowoczesnej szkoły łączy się ze skłonnością do ryzyka, samodzielnością i gotowością ponoszenia konsekwencji za błędy.

Jestem bardzo przywiązany do modelu mojej szkoły, przeraża mnie jednak myśl, że wszystkie szkoły w Polsce zostałyby zmuszone do organizowania pierwszym klasom rajdów rowerowych! Lubię powtarzać, że w porządnej restauracji rodzinnej kuchnia podaje specyficzne dania (a nie wszędzie kotlety schabowe). W szpitalu odwrotnie, procedury są ujednolicone. Lepiej, kiedy szkoła jest restauracją rodzinną niż szpitalem. Szkoda, że protestujący związkowcy chcą zadbać o lepszy szpital.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.