Jak ustalił DGP, z grupy najmłodszych uczniów co roku w szkolnych ławach zasiada o wiele więcej dziewczynek. Różnice pojawiły się już w pierwszym roku reformy, czyli trzy lata temu. Wówczas do szkół trafiło bardzo mało 6-latków, niecałe 3,5 tys. Jednak dziewczynek było więcej o pół tysiąca – 16 proc.
Najmłodsze klasy są sfeminizowane: dziewczynki zdobyły liczebną przewagę nad kolegami. Różnice pojawiły się już w pierwszym roku reformy, czyli trzy lata temu. Wówczas do szkół trafiło bardzo mało 6-latków, niecałe 3,5 tys. Jednak dziewczynek było więcej o pół tysiąca – 16 proc.
Babska klasa
I choć co roku liczba ta rosła, proporcje pozostały niezmienione. W zeszłym roku z ok. 70 tys. dzieci w tryby edukacyjnej machiny rodzice wpuścili ponad 40 tys. dziewcząt i tylko 29 tys. chłopców. Taki rozkład jest stały, niezależnie od regionu kraju. Dla przykładu – w stolicy z prawie 12,5 tys. sześciolatków, które zostały zapisane do pierwszych klas, dziewcząt było więcej o blisko 700. W efekcie zerówki zostały mocno zmaskulinizowane. Podobnie było w Olsztynie – tu na 433 dzieci 250 stanowiły dziewczynki, zaś do klas pierwszych w Toruniu obecnie uczęszcza 373 dzieci sześcioletnich, w tym 164 chłopców i 209 dziewczynek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.