Autopromocja

Kto zarobi na frankowiczach? Za prowadzenie sprawy kancelarie życzą sobie nawet 90 tys. zł

Frank szwajcarski
Większość prawników uważa praktyki firm odszkodowawczych liczących na zarobek na frankowiczach za co najmniej niewłaściwe. A zarazem są one konkurencją dla profesjonalnych pełnomocnikówShutterStock
10 października 2019

Po korzystnym dla kredytobiorców wyroku TSUE wielu z nich chce pozwać banki. Niektóre firmy odszkodowawcze za poprowadzenie sprawy życzą sobie nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Zajęcie się sprawą frankową przez profesjonalnego adwokata lub radcę prawnego to wydatek z reguły od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (w zależności od stopnia skomplikowania). I nie ma gwarancji powodzenia. Alternatywą jest powierzenie sprawy firmom odszkodowawczym. Te z reguły na wstępie życzą sobie niewysoką opłatę, niekiedy kilkusetzłotową. Zachęcają rozważających pozwanie banku tym, że ewentualne wynagrodzenie za prowadzenie sprawy będzie uzależnione od efektu, czyli należne tylko w razie wygranej.

– Docierają do nas sygnały od frankowiczów, że łączne wynagrodzenie po wygraniu standardowej sprawy może sięgać nawet 80 tys. zł. Naszym zdaniem to stawka nijak nieodpowiadająca nakładowi pracy przy prowadzeniu postępowania sądowego – wskazuje Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. I dodaje, że to sprawa dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tym bardziej że wiele wzorców umów jest dla przeciętnego kredytobiorcy niejasnych i o tym, ile naprawdę muszą zapłacić za obsługę prawną, dowiadują się dopiero po podpisaniu umowy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.