Dziennik Gazeta Prawana logo

Wilkowicz: Wystarczy pamiętać jedno: duży zysk to duże ryzyko

Dwa lata temu wybuchła afera Amber Gold. Straty „pechowców”, którzy byli przekonani, że mają do czynienia z poważną instytucją i powierzyli jej swoje oszczędności, były liczone w setkach milionów złotych. „Pechowców”, bo przecież firma miała wiele oddziałów, i to bynajmniej nie w obskurnych bramach, ale na głównych ulicach miast, szeroko się reklamowała itd., itp. Potem odbyła się wielka dyskusja na temat tego, kto jest winny, no i jak ukrócić działalność parabanków. I czym się skończyło?

Za parabanki szybko uznano... firmy pożyczkowe. Nie, nie piramidy finansowe, które łamiąc prawo, upodabniają się do banków. I podobnie jak one – chociaż bez wymaganej licencji, bez wymaganych wysokich kapitałów, bez nadzoru z zewnątrz – przyjmują pieniądze od klientów. A zwracają je, wraz z obiecywanymi odsetkami, dopóki klientów przychodzących jest więcej niż odchodzących. To by było zbyt proste. Wprawdzie firmom pożyczkowym można wiele zarzucić, ale nie to, że łamią prawo bankowe, finansując swoją działalność pieniędzmi Kowalskich i Nowaków.

Pozostało 74% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.