Noworoczną imprezę spędzałem na rynku niewielkiego miasteczka – opowiada pan Marek. – Mimo mrozu na scenie grał zespół, trochę osób go słuchało, ktoś tańczył. Dopiero tuż przed północą rynek się zaludnił. Przyszło wielu ludzi, prawie każdy miał w ręce jakąś butelczynę i popijano przeważnie z gwinta, a to szampana, a to piwo, a to nawet wódkę. Straży miejskiej i policji było wszędzie mnóstwo, nikt nie reagował na picie, było jednak spokojnie. My mieliśmy wino i szklaneczki. Postawiłem je na murku, nalałem do szklanek. I wtedy podszedł do mnie miejski strażnik i poprosił grzecznie, bym schował butelkę, bo nie wolno pić alkoholu na rynku. Wydawało mi się, że w tę jedną noc zakaz nie obowiązuje – zastanawia się nasz czytelnik
Obowiązuje. Noc sylwestrowa, jeśli trzymać się literalnie przepisów, nie różni się niczym od każdej innej nocy. A zatem spożywanie alkoholu w miejscu publicznym (dokładniej: na ulicach, placach i w parkach, chyba że są to specjalnie wyznaczone miejsca do jego spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów) jest zakazane i stanowi wykroczenie. Wykroczeniem jest również spożywanie alkoholu podczas imprez masowych. Tak stanowi ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Dodatkowo rada gminy może, w drodze uchwały, wprowadzić zakaz spożywania alkoholu w innych miejscach, czasowo lub na stałe. Nie może natomiast oficjalnie przyzwolić na picie. Praktyką jednak jest, że rzeczywiście służby porządkowe przymykają oko na spożywanie niewielkich ilości alkoholu podczas zabawy sylwestrowej, pod warunkiem że nie jest to picie ostentacyjne i spożywający alkohol nie zakłócają spokoju. Jednak przyzwolenia prawnego na to nie ma.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.