Afera hejtera, czyli co robią sędziowie w ministerstwie. Kto poza Piebiakiem przeszedł na ciemną stronę mocy?

Łukasz Piebiak
Łukasz PiebiakAgencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski Agencja Gazeta
24 sierpnia 2019

O Łukaszu Piebiaku, głównym bohaterze hejterskiego skandalu, środowisko mówi dziś jako o najgorszym w historii sędzim, który dostał misję reformy sądów. Nie jest on jednak pierwszym, który po otrzymaniu stanowiska w resorcie przeszedł na ciemną stronę mocy.

Ujawniona przez Onet.pl kampania kompromitowania sędziów krytykujących reformy przeprowadzane przez PiS może nie budziłaby tyle emocji, gdyby jej główny bohater – były już wiceminister sprawiedliwości – był tylko czynnym politykiem. Ale Łukasz Piebiak, oprócz tego, że zajmował wysokie stanowisko urzędnicze, jednocześnie nadal formalnie sprawuje urząd sędziego. A od osób pełniących tę publiczną funkcję wymaga się dużo wyższych standardów niż od członków partii. W pierwszej kolejności – apolityczności. Jednak nie po raz pierwszy zdarzyło się, że sędzia po objęciu ważnej posady w Ministerstwie Sprawiedliwości zdał się zapomnieć o surowych zasadach etycznych, które powinny ich obowiązywać. Nie jest też pierwszym, który zamiast wykorzystać okres pracy w resorcie na przeprowadzenie potrzebnych zmian w wymiarze sprawiedliwości, zajmował się firmowaniem projektów w służbie rządzących i niekoniecznie dobrych dla samego sądownictwa.

Pozostało 92% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.