Trybunale, precz z Warszawy!

Trybunał Konstytucyjny
Genialny pomysł, by antypatia leżała u podstaw decyzji o dyslokacji zespołów ludzi i jednostek, da się zastosować także w innych przypadkach. Już widzę, jak szacowne gremia opozycyjnych parlamentarzystów, psujące krew zwycięskiej większości, najlepiej się czują na antypodach; stamtąd ich głos nie jest słyszalny nawet w kuluarach Sejmu i SenatuMedia
22 grudnia 2015

Zwycięstwo uskrzydla. Przegrani, z nosami na kwintę, przeżywają swoją zasłużoną porażkę. Są niczym psy na deszczu, niczym kruki z przetrąconymi skrzydłami. Nie mają pomysłu na życie, ba, nawet na zagospodarowanie dzisiejszego wieczoru. Ale inaczej zwycięzcy. Tak, ci to są jak orły w locie, jak Robert Lewandowski po pięciu golach w dziewięć minut. Rozpiera ich wena twórcza, rozsadza bania z pomysłami. Nie mają zahamowań, ich wyobraźnia nie zna granic, ich wigor intelektualny jest nieokiełznany.

Zejdźmy jednak na ziemię, zajrzyjmy na Wiejską. Wśród pomysłów, jak ubarwić nasze życie, jeden wydaje się hitem XXI wieku. Od prawie stu lat nikt nic równie nowatorskiego nie wymyślił. Jak powszechnie wiadomo, dobry prezes zwycięzców nie darzy przesadną sympatią złego prezesa pewnego trybunału. Aby więc sprowadzić do minimum ryzyko spotkania obu panów, harcownicy tego dobrego wymyślili, by trybunał tego złego nie gnieździł się w stolicy. Mógłby, na przykład, roztrząsać zawiłości prawa gdziekolwiek, choćby na Pomorzu, w opustoszałych koszarach dawniej przyjaznych wojsk. Dzięki temu zły prezes miałby nieco dalej do redakcji „Gazety Wyborczej”, co byłoby z korzyścią dla opinii publicznej. I nie tylko.

Pozostało 68% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png