Impresje pozjazdowe, czyli dlaczego radcy nie powinni się nawzajem obrażać

prawo8
Postarajmy się wrócić do rozmowy. Bez obrażania. Nie powielajmy działań, które w innych okolicznościach sami krytykujemy. Konsensus można uzyskać zawsze – jednak rzeczywista wola musi być po obu stronach.ShutterStock
27 listopada 2018

O nadzwyczajnym zjeździe radców prawnych, który odbył się 10 listopada w Warszawie, napisano już prawie wszystko. Dało się zauważyć wyraźnie dwa trendy. Pierwszy – kształtowany przez inicjatorów zjazdu – z którego wynika, że radcy prawni nie szanują demokracji, że małe izby nie mają w samorządzie nic do powiedzenia, a wszystkie karty rozdaje wielka Warszawa. I drugi – pozostałych izb, które zostały zaskoczone wydarzeniem – że proponowany porządek obrad był nietrafiony, a sam zjazd zwołano bez potrzeby.

Wydaje się także, że prezentujący poglądy są w nich utwierdzeni i nie przyjmują żadnych argumentów. Tymczasem jedynym rozwiązaniem prowadzącym do konsensusu w sprawie jest rozmowa. W mojej ocenie dyskutować trzeba zawsze, bez tego nic się nie osiągnie. Nie wolno jednak zapominać o kulturze rozmowy. Nie chodzi o to, by się obrażać czy kpić z zajmowanych stanowisk. Lepiej prezentować merytoryczne argumenty niepoparte krzykiem i wymuszeniem, a raczej pragmatycznym i rzeczowym uzasadnieniem. Trudno rozmawiać w sytuacji, kiedy dowiedziałam się o sobie, że jestem jak z wiersza Herberta „Potęga smaku”. Jestem też podobno przeciwnikiem demokracji. Tyranem. Manipulatorem. Naplułam komuś w twarz…

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.