Nadal tylko posłowie będą mieli wpływ na wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a pięciu z nich zdąży jeszcze wybrać Sejm tej kadencji – to najważniejsze skutki podpisania przez prezydenta nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Jej uchwaleniu towarzyszyły spore kontrowersje. Największe wywoływała zaproponowana w pierwotnym projekcie zmodyfikowana procedura wyboru członków trybunału. Prezydent – bo to on był autorem projektu – chciał, aby kandydaci przechodzili swego rodzaju preselekcję. Na samym początku zgłaszać ich miały gremia prawnicze (m.in. rady wydziałów prawa uczelni, Naczelna Rada Adwokacka czy Krajowa Rada Sądownictwa). Dopiero spośród tak wyłonionego grona grupa 50 posłów lub prezydium Sejmu wybieraliby kandydatów na sędziów TK, a ostateczna decyzja nadal miała należeć do Sejmu. Zapisy te jednak zostały usunięte przez posłów. To się nie spodobało wielu ekspertom, którzy uważali, iż zmarnowano w ten sposób szansę na odpolitycznienie Trybunału. Z tych też powodów o niepodpisywanie ustawy zaapelował do Bronisława Komorowskiego Andrzej Zwara, prezes NRA. Jak jednak widać – nieskutecznie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
