O wpływie subiektywnej aksjologii sędziego na orzekanie mało się pisze. To kwestia z gatunku tych, które można wyczuć, lecz policzyć się nie da
Przedwojenna (prawdziwa!) anegdota o sędzim, który lubił chudy ser i dlatego łagodnie skazywał za sprzedaż mleka chrzczonego wodą, pięknie ilustruje wpływ subiektywnej aksjologii sędziego na orzekanie. Zjawisko istnieje, ale mało o nim się pisze. To kwestia z gatunku tych, które można wyczuć, lecz policzyć się nie da. Komentatorzy mają więc kłopot, a sędziowie siedzą cicho. Uznają to bowiem za przedmiot zazdrośnie chronionej własnej doxy (do której posiadania w ogóle się niechętnie przyznają), widzą w tym wyraz kunsztu (w służbie sprawiedliwości lub do podziwiania) albo – najgorsze – w ogóle nie dostrzegają, co robią, choć to robią.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.