Sałajewski: Ładne słowo konfraternia

konferencje - rising stars - dariusz sałajewski
Dariusz SałajewskiMedia
28 czerwca 2016

Etymologicznie słowo „korporacja” pochodzi z języka łacińskiego i w przełożeniu na polski oznacza „wynikający z połączenia części związek”. Gdyby posługiwać się zapożyczeniem z innych języków, chociażby niemieckiego, można by związki nazywać gildiami.

Powstające w Polsce w średniowieczu, na wzór gildii niemieckich, związki kupców i rzemieślników po polsku nazwano cechami. Gildie (początkowo po spolszczeniu: gieldy), a później – zupełnie po naszemu – cechy, miały za cel ochronę interesów poszczególnych grup zawodowych. Bardziej solidarne wewnętrznie cechy postronni określali jako współbractwa. Gdyby posługiwać się zapożyczeniem z łaciny, współbractwo nazwalibyśmy konfraternią. Nieprzypadkowo zatoczyłem takie lingwistyczne koło, by ostatecznie postawić kilka pytań. Czy pojęcie samorządu jest bliższe związkowi w znaczeniu korporacji, czy bardziej konfraterni? Czy któreś z tych określeń jest dla samorządu pejoratywne? Może zaś któreś z nich nobilitujące? Czy lepiej po prostu mówić po polsku i nazywać rzecz po imieniu?

Pozostało 84% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.