Autopromocja

Sędziowie bez prawa do sądu. SN zajmie się decyzjami ministra sprawiedliwości?

prawo
Na gruncie poprzedniej ustawy było jasne, że na odmowę przeniesienia przysługuje skargaShutterStock
12 listopada 2013

Już czas, aby Sąd Najwyższy odpowiedział na pytanie, jaki charakter prawny mają decyzje ministra sprawiedliwości odmawiające uwzględnienia sędziowskich wniosków o przeniesienie na inne miejsce służbowe.

1554432-wiekszosc-sedziow-nie-moze.jpg
Większość sędziów nie może zmienić sądu

Odpowiedzi na to pytanie nie dają dziś bowiem ani żaden przepis ustawy o ustroju sądów powszechnych, ani niespójne orzecznictwo.

Rozwiać wątpliwości

Na ten problem zwrócił uwagę sędzia Grzegorz Barnak z sądu rejonowego w Wieliczce w piśmie do Stanisława Dąbrowskiego, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Prosi w nim Dąbrowskiego, aby przedstawił do rozstrzygnięcia powiększonemu składowi Sądu Najwyższego rozbieżności wykładni prawa zaistniałe w orzeczeniach sądu, na którego czele stoi. Chodzi o interpretację art. 75 par. 1, 3 i 4 ustawy o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 427 z późn. zm.) co do kwestii:

  • charakteru prawnego decyzji ministra sprawiedliwości odmawiającej uwzględnienia wniosku sędziego o przeniesienie na inne miejsce służbowe,
  • możliwości i sposobu zaskarżenia wskazanej decyzji,
  • ewentualnie dodatkowo poglądu co do kwestii, czy tylko osobiście minister sprawiedliwości jest upoważniony do podejmowania decyzji w przedmiocie wniosku sędziego o przeniesienie na inne miejsce służbowe.

– W wyrokach Sądu Najwyższego można zaobserwować rozbieżne stanowiska. Przykładem są między innymi dwie moje sprawy: raz składałem do SN zażalenie na ministerialną odmowę przeniesienia do innego sądu, a raz odwołanie. Obie sprawy zostały odrzucone z uwagi na to – jak stwierdził skład orzekający – że od decyzji ministra sprawiedliwości odmawiającej przeniesienia nie może przysługiwać odwołanie. Problem jednak w tym, że w obrocie istnieją cztery inne uchwały czy wyroki, w których Sąd Najwyższy uznał, że takie odwołanie powinno przysługiwać lub z których można to wyinterpretować – argumentuje Grzegorz Barnak.

Sędzia Barnak od kilku lat z przyczyn osobistych próbuje przenieść z sądu rejonowego w Wieliczce do sądu rejonowego w Rzeszowie bądź któregoś z ośmiu innych, położonych bliżej jego rodzinnego miasta. Jak dotąd nie uzyskał jednak ministerialnej zgody. Sprawę utrudniało również to, że w większość przypadków resort nie uzasadniał swoich odmów i nie przewidywał od nich odwołania. Stąd też jego determinacja, aby Sąd Najwyższy rozwiał wątpliwości.

– Rzeczywiście byłoby bardzo dobrze, aby Sąd Najwyższy wyraził w tej sprawie stanowisko. Ta rzecz wymaga jednak uregulowania. Obecne przepisy są na tyle mętne, że nie da się na ich podstawie określić, czy decyzja w sprawie odmowy przeniesienia jest decyzją ustrojową czy też administracyjną. Winę za taki stan rzeczy przypisać można wyłącznie ustawodawcy, który do tej pory tego nie określił – podnosi sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

– Nie może być dłużej tak, że sędzia w Polsce może ministra latami prosić o przeniesienie z miasta X do miasta Y, bo w mieście Y się ożenił i chce razem z żoną mieszkać, a minister mu odmawia, kwitując „nie, bo nie” – akcentuje.

Sprawę jeszcze skomplikowała głośna uchwała Sądu Najwyższego z 17 lipca 2013 r. (sygn. akt III CZP 46/13) dotycząca reorganizacji sądów.

– Gdyby się nią kierować, trzeba byłoby dojść do wniosku, że sędzia, któremu minister odmówił przeniesienia na inne miejsce służbowe, powinien odwoływać się do Sądu Najwyższego, tak jak w przypadku przeniesienia przymusowego. Sąd Najwyższy w uchwale tej doszedł bowiem do wniosku, że takie decyzje są decyzjami o charakterze ustrojowym, nie zaś tymi z zakresu prawa administracyjnego – wyjaśnia sędzia Strączyński.

I podkreśla, że z uchwały wynika również, iż z wszelkie decyzje dotyczące przeniesienia winny być podpisywane osobiście przez ministra sprawiedliwości, co dziś stanowi rzadkość.

– Skoro Sąd Najwyższy ma wkrótce w składzie poszerzonym rozpoznawać sprawy związane z przenosinami sędziów likwidowanych sądów, zasadne byłoby, aby również zajął się i tą kwestią – akcentuje Grzegorz Barnak.

A może administracyjnie

Wśród zainteresowanych sędziów nie ma jednak jednolitego stanowiska co do charakteru prawnego resortowych odmów.

– Moim zdaniem ministerialna decyzja o odmowie jest decyzją administracyjną, i to nawet w świetle lipcowej uchwały. Uchwała ta mówi bowiem tylko tyle, że decyzje o przeniesieniu nie są decyzjami administracyjnymi. Sąd Najwyższy nie wypowiedział się o decyzjach negatywnych, odmawiających przeniesienia – zauważa sędzia Janusz Pelczarski z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ.

Jego zdaniem wskazana uchwała nie wyklucza zatem twierdzenia, że decyzje o odmowie przeniesienia nie są decyzjami o charakterze ustrojowym, lecz decyzjami administracyjnymi.

– Zgodzę się, że decyzja o przeniesieniu dotyka kwestii ustrojowych, bo na jej skutek dany sędzia jest przeniesiony z sądu wskazanego w prezydenckiej nominacji do innego. Czym jednak innym jest decyzja o nieprzeniesieniu, bo ona nie powoduje żadnych zmian ustrojowych w zakresie statusu sędziego. Ten nadal pozostaje sędzią w sądzie wskazanym w nominacji – argumentuje sędzia Pelczarski.

Jednak jego zdaniem takie twierdzenie powinno zostać zweryfikowane. Sędzia Pelczarski sam również od lat próbuje bez skutku przenieść się z przyczyn osobistych z Warszawy do sądu w Łodzi. I to właśnie w jego sprawie zapadło precedensowe orzeczenie wojewódzkiego sądu administracyjnego, w którym ten przesądził, że ministerialna odmowa przeniesienia była decyzją administracyjną, a więc przysługiwała od niej droga odwoławcza: właśnie do sądu administracyjnego. Orzeczenie zaskarżyło jednak do Naczelnego Sądu Administracyjnego Ministerstwo Sprawiedliwości.

– Możliwe jest, że argumentacja NSA może być taka, że wszystkie decyzje w przedmiocie przeniesienia – a więc zarówno te na „tak”, jak i na „nie” – nie są decyzjami administracyjnymi. Wtedy jednak powinien być przewidziany w ustawie – Prawo o ustroju sądów powszechnych tryb odwoławczy dla nich wszystkich, a nie tylko, tak jak dziś, dla tych o przeniesieniu bez zgody sędziego (służy od nich odwołanie do SN). Inaczej bowiem możemy mieć do czynienia z pozbawieniem sędziego prawa do sądu – podnosi sędzia Pelczarski.

I przypomina, że na gruncie poprzedniej ustawy o ustroju sądów powszechnych było oczywiste, że na odmowę przeniesienia sędziego przysługuje skarga do sądu administracyjnego.

– Moim zdaniem dziś opcje są więc dwie: albo decyzja odmowna jest decyzją administracyjną i można ją zaskarżyć do sądu administracyjnego, albo przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych są niezgodne z ustawą zasadniczą, bo nie przewidują drogi odwoławczej w tej kwestii – przekonuje Pelczarski.

Na gruncie poprzedniej ustawy było jasne, że na odmowę przeniesienia przysługuje skarga

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.