Używanie przez lekarza w reklamie jego działalności określeń takich jak „instytut europejski” czy „instytut niemiecki”, gdy w istocie chodzi o niewielką prywatną klinikę, w której nikt nie prowadzi działalności badawczej, a tylko wykonywane są zabiegi chirurgiczne, jest działaniem wprowadzającym w błąd potencjalnych pacjentów.
Mogą oni bowiem sądzić, że ich operacja zostanie wykonana w zupełnie innych warunkach niż te, którymi dysponuje reklamowana placówka medyczna. Niemniej nieproporcjonalnie surowe kary nakładane na lekarzy praktykujących w innym państwie członkowskim niż to, z którego pochodzą, stosujących mylącą reklamę, jest ograniczeniem swobody świadczenia usług – uznał rzecznik generalny Pedro Cruz Villalón w opinii dla luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.