Mediatorzy: Nigdy nie byli oczkiem w głowie wymiaru sprawiedliwości. Niezrozumiani i lekceważeni

biznes, praca, rozmowa
Mediatorzy nie tylko nie otrzymują godziwego wynagrodzenia, ale dokładają do interesu. ShutterStock
5 lutego 2016

Od lat nie mają szczęścia. Nigdy nie byli oczkiem w głowie wymiaru sprawiedliwości. Niezrozumiani i lekceważeni. Mediatorzy. Postanowiono kiedyś, że może być nim każdy. Każdy, czyli i ten, który w niedzielny poranek dozna olśnienia i zapała nieodpartą chęcią „pomediowania”. „Wy, mediatorzy, nie macie szans przeciwko masie kondotierów – zawodowych pełnomocników, którym klienci kazali walczyć w sądzie” – powiedział mi kiedyś pewien znajomy sędzia.

Kiedy wprowadzano mediację cywilną, zadecydowano, że wynagrodzenia mediatorów mają być symbolicznie niskie – bo przecież mediacja ma być tania. „Tania” – oznacza, że trudna praca w niekomfortowych i wyczerpujących psychicznie warunkach nie jest dziś godnie wynagradzana. Wiele osób wykonujących ten zawód odeszło, wiele rozważa taką decyzję. Kto bowiem chciałby zajmować się cudzym konfliktem przez cały dzień, wysłuchując inwektyw, oskarżeń i gróźb za równowartość ceny odpowietrzania grzejnika czy przejazdu taksówką.

Pozostało 86% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.