Od lat nie mają szczęścia. Nigdy nie byli oczkiem w głowie wymiaru sprawiedliwości. Niezrozumiani i lekceważeni. Mediatorzy. Postanowiono kiedyś, że może być nim każdy. Każdy, czyli i ten, który w niedzielny poranek dozna olśnienia i zapała nieodpartą chęcią „pomediowania”. „Wy, mediatorzy, nie macie szans przeciwko masie kondotierów – zawodowych pełnomocników, którym klienci kazali walczyć w sądzie” – powiedział mi kiedyś pewien znajomy sędzia.
Kiedy wprowadzano mediację cywilną, zadecydowano, że wynagrodzenia mediatorów mają być symbolicznie niskie – bo przecież mediacja ma być tania. „Tania” – oznacza, że trudna praca w niekomfortowych i wyczerpujących psychicznie warunkach nie jest dziś godnie wynagradzana. Wiele osób wykonujących ten zawód odeszło, wiele rozważa taką decyzję. Kto bowiem chciałby zajmować się cudzym konfliktem przez cały dzień, wysłuchując inwektyw, oskarżeń i gróźb za równowartość ceny odpowietrzania grzejnika czy przejazdu taksówką.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.