Obywatelowi nie pomaga nieczytelna sytuacja dwóch bardzo podobnych zawodów, które dodatkowo publicznie czynią sobie wyrzuty - pisze Łukasz Bojarski prezes INPRIS.
Muszę przyznać, że choć mijają lata, ze zdumieniem obserwuję wymianę uprzejmości, jaka zdarza się co jakiś czas między środowiskiem adwokatów i radców prawnych. I choć problematyką samorządów prawniczych zajmuję się znacznie mniej niż kiedyś, to jednak ostatnie wydarzenia – wspomnieć można choćby protesty adwokatów spowodowane publikacją „Przychodzi uczeń do prawnika...” (por. tekst obok – red.) czy odejście adwokatów bez porozumienia z radcami od stołu negocjacyjnego w sprawie stawek – skłoniły mnie do zabrania głosu i podzielenia się poglądem osoby, która patrzy na to z zewnątrz, kibicując rozwojowi obu samorządów, a nie identyfikując się z żadnym z nich. Nie jest to bowiem jedynie wewnętrzna sprawa samorządów, bo reprezentują one zawody zaufania publicznego, dysponujące w dużej mierze monopolem na wiele usług prawniczych, i ich kondycja oraz oferta jest z punktu widzenia obywateli bardzo ważna. To my obywatele zawarliśmy z nimi kontrakt społeczny, dając im niezależność i samorządność i oczekując w zamian wysokiej jakości usług prawniczych. Samorządy powinny więc wysłuchiwać głosów obywateli. Najpierw zatem słów kilka o zainteresowaniu organizacji obywatelskich sprawami korporacji prawniczych, a potem już tylko propozycja programu pozytywnego na przyszłość.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.