Eksperyment z nieprawnikiem trwał siedemnaście miesięcy i zakończył się tak, jak musiał – niepowodzeniem. Jarosław Gowin zostawił następcy resort w stanie gorszym, niż przejął, z rozszerzonym konfliktem między sędziami a władzami politycznymi.
Od roku 1918 r. mieliśmy w Polsce 46 ministrów sprawiedliwości (16 przed wojną, 10 w PRL i 20 w III RP; trzech pełniło urząd dwukrotnie, wszyscy przed wojną). Do 2009 r. tylko raz ministrem tym został prawnik nigdy nieaktywny ani zawodowo, ani naukowo. Był to Aleksander Meysztowicz, polityk ziemiański z wykształceniem prawniczym, powołany krótko po zamachu stanu w 1926 r. przez Józefa Piłsudskiego. Drugim w historii ministrem bez odbytej aplikacji prawniczej lub doktoratu został Andrzej Czuma, a trzecim Krzysztof Kwiatkowski, obaj powołani w 2009 r. do rządu Donalda Tuska. Następnie ten sam premier poszedł jeszcze dalej i nadzór polityczny nad sądownictwem powierzył pierwszemu nieprawnikowi w osobie Jarosława Gowina, polityka znanego, który jednak nigdy przedtem nie był żadnym ministrem. Eksperyment trwał siedemnaście miesięcy i zakończył się tak, jak musiał – niepowodzeniem, do którego oczywiście nikt się nie przyzna.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.