Szef jednej z największych opiniotwórczych gazet musi pogodzić się z tym, że inni publicyści mogą mu przypisywać poglądy, których w rzeczywistości nie podziela. Nie mają oni jednak prawa twierdzić, że jest obrońcą agentów – stwierdził wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka. Rozstrzygnął on dwa spory toczące się między prof. Andrzejem Zybertowiczem a A.M.
Konflikt zaczął się 10 lat temu przy okazji debaty na temat lustracji dziennikarzy. Zybertowicz, w przeszłości ekspert komisji weryfikacyjnej WSI i doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, napisał wtedy felieton „Żurnaliści pod wpływem autohipnozy”, w którym znalazło się zdanie: „A.M. wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”. W reakcji na te słowa naczelny złożył pozew o ochronę dóbr osobistych. Zybertowicz nie umiał wskazać przed sądem, kiedy A.M. publicznie wypowiedział powyższe słowa. Podkreślił jednak, że nie zacytował dosłownej wypowiedzi, a jedynie podsumował sposób myślenia redaktora.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.