Wojna o markę: Użycie słowa „pampersy” czy jabłuszka w logo może słono kosztować

znak towarowy
Kto ma internet, ten ma władzę. Albo będzie ją miał. Po ostatnich wyborach, tak prezydenckich, jak i parlamentarnych, wydawało się, że ten slogan będzie podstawą przygotowywania kampanii politycznych. Ale jeśli rzeczywiście jest prawdziwy, to rządzący PiS ma problem.ShutterStock
1 października 2016

Użycie słowa „pampersy”, jabłuszka w logo lub hashtagu z olimpiady może słono kosztować. Firmy zazdrośnie strzegą znaków towarowych. I wychwytują każde, choćby dalekie, nawiązania do swojej marki.

Niemałe zdziwienie przeżył na początku września Łukasz Szałkiewicz, który prowadzi z kolegami internetowy słownik poprawnej polszczyzny. Otrzymał pismo z firmy prawniczej reprezentującej znany koncern kosmetyczny Procter & Gamble. Prawnicy zarzucali mu, że naruszył prawa firmy do znaków towarowych. Chodziło o słowo „pampers”, który według definicji autorów słownika „potocznie stanowi określenie pieluchy jednorazowej”.

Pozostało 98% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.