Użycie słowa „pampersy”, jabłuszka w logo lub hashtagu z olimpiady może słono kosztować. Firmy zazdrośnie strzegą znaków towarowych. I wychwytują każde, choćby dalekie, nawiązania do swojej marki.
Niemałe zdziwienie przeżył na początku września Łukasz Szałkiewicz, który prowadzi z kolegami internetowy słownik poprawnej polszczyzny. Otrzymał pismo z firmy prawniczej reprezentującej znany koncern kosmetyczny Procter & Gamble. Prawnicy zarzucali mu, że naruszył prawa firmy do znaków towarowych. Chodziło o słowo „pampers”, który według definicji autorów słownika „potocznie stanowi określenie pieluchy jednorazowej”.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
