W ciemnej uliczce napadł na panią Idę pies i wbił kieł w jej łydkę. Kobieta wezwała przez komórkę policję. – Całej sprawy by nie było, gdyby pan trzymał psa na smyczy i w kagańcu, bo od razu widać, że to krewki zawodnik – zauważył policjant, spoglądając na warczącego czworonoga, na oko krzyżówkę rottweilera z wilczurem.
Mężczyzna jednak twierdził, że jego pies nie należy do ras niebezpiecznych, więc nie ma obowiązku wyprowadzania go w kagańcu i na smyczy. – Ja uważam, że powinien ponieść odpowiedzialność, ale nie wiem, co mam zrobić, by tak się stało – pisze czytelniczka. – A może nic mu nie grozi – zastanawia się poszkodowana kobieta.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
