W ciemnej uliczce napadł na panią Idę pies i wbił kieł w jej łydkę. Kobieta wezwała przez komórkę policję. – Całej sprawy by nie było, gdyby pan trzymał psa na smyczy i w kagańcu, bo od razu widać, że to krewki zawodnik – zauważył policjant, spoglądając na warczącego czworonoga, na oko krzyżówkę rottweilera z wilczurem.
Mężczyzna jednak twierdził, że jego pies nie należy do ras niebezpiecznych, więc nie ma obowiązku wyprowadzania go w kagańcu i na smyczy. – Ja uważam, że powinien ponieść odpowiedzialność, ale nie wiem, co mam zrobić, by tak się stało – pisze czytelniczka. – A może nic mu nie grozi – zastanawia się poszkodowana kobieta.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.