Biegły dla prokuratorów: co trzeba zmienić

Biegły dla prokuratorów: co trzeba zmienić
Biegły dla prokuratorów: co trzeba zmienićINFOR PL SA / Fot. Maciej Stanik
wczoraj, 20:11

Opinia biegłego w sprawie gospodarczej potrafi zniszczyć karierę, reputację i zdrowie menedżera, jeszcze zanim dojdzie do procesu, dlatego powinna być przygotowywana przez osoby kompetentne. Bywa inaczej. Rozmawialiśmy o tym w studiu DGP w gronie doświadczonych ekspertów.

Środowisko prawnicze formułuje od dłuższego czasu wiele uwag pod adresem biegłych, na których opiniach prokuratura opiera zarzuty w sprawach z art. 296 k.k. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2024 r. na 166 tego typu spraw rozpoznawanych przez sądy I instancji skazano 80 osób. Może to świadczyć o pochopnym stawianiu przedsiębiorcom zarzutów opartych na błędnych lub chybionych opiniach biegłych – potwierdza to wiele uzasadnień do wyroków. Dlaczego tak jest? Jak to zmienić? – to główne pytania debaty „Biegły dla prokuratorów – co i dlaczego trzeba natychmiast zmienić”, którą zorganizowaliśmy w studiu DGP.

Na (dobrych) biegłych nie ma pieniędzy

Mecenas Bartosz Tiutiunik, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej, wskazał, że w sprawach gospodarczych zasadniczym problemem jest niedofinansowanie systemu opinii biegłych, od których często zależą zarzuty wobec przedsiębiorców. W praktyce bywa, że czynnikiem przesądzającym o jakości postępowania nie jest kompetencja, lecz cena eksperta, a kontropinie ekspertów obrony są z zasady marginalizowane – jako „prywatne stanowiska”. Problem pogłębia brak specjalizacji sądów: wiele spraw z art. 296 k.k. trafia do sądów rejonowych, gdzie losowy przydział może kierować je do osób bez doświadczenia w kwestiach gospodarczych.

Prokurator Ewelina Pawłowska z departamentu ds. przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej przyznała, że jakość opinii biegłych w dużej mierze zależy od obowiązujących stawek ich wynagrodzenia. Nie każdy biegły, biorąc pod uwagę wysokość stawek, chce opiniować. Przy ograniczonych budżetach jednostek prokuratury trudno korzystać z najlepszych ekspertów, powołanie droższego specjalisty czy wywołanie skomplikowanej opinii wymaga zgody kierownictwa jednostki. Zdaniem Eweliny Pawłowskiej potrzebne są więc zmiany ustawowe, które z jednej strony zwiększą budżet na ten cel, a z drugiej wprowadzą większy nadzór nad biegłymi. Przypomniała, że powstał projekt reformy w tym obszarze, ale budzi liczne zastrzeżenia i jest dopiero na etapie konsultacji.

Mecenas Izabela Szponar z Greenberg Traurig przyznała, że stawki dla biegłych z listy są nierynkowe. Wprawdzie prokuratura może powoływać ekspertów spoza listy i zapłacić im więcej, ale wynagrodzenie eksperta niejednokrotnie musiałoby przewyższać budżet całej jednostki. Problemem pozostaje czynnik ludzki i hierarchiczność prokuratury. – Możliwość kwestionowania opinii w śledztwie jest pozorna, bo w praktyce – w przypadku nawet fundamentalnych zastrzeżeń stron – uwagi te oceniają ci sami biegli – zauważyła prawniczka.

SSP: w klimacie rozliczeń

Wedle obserwacji Izabeli Szponar wiele spraw o niegospodarność w spółkach Skarbu Państwa zaczyna się po zmianach kadrowych i audytach decyzji poprzedników. Jej zdaniem problemem nie jest brak kompetencji prokuratorów (bo w prokuraturach, w przeciwieństwie do sądów, wydziały mają specjalizacje w sprawach karnych), lecz jakość opinii biegłych: do złożonych spraw trafiają osoby o niedopasowanych kwalifikacjach, przez co rodzi się przypuszczenie, że powierzanie opinii tym samym biegłym może być dyktowane oczekiwaniami co do ich treści.

Mecenas Dariusz Maciejuk zwrócił uwagę, że zarzuty wobec menedżerów często pojawiają się mimo wcześniejszych pozytywnych audytów dokonywanych przez biegłych rewidentów i uzyskiwanych absolutoriów, a o dalszym biegu sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez prokuratora przesądza opinia biegłego. Gdy jest rzetelna, pomaga wyjaśnić złożone decyzje gospodarcze, lecz w praktyce trafiają się ekspertyzy schematyczne, niedbałe, a nawet kopiowane (i to z błędami!) z innych spraw. Nie ma przy tym szans na realną polemikę z fatalnej jakości opinią na etapie śledztwa, przez co spór przenosi się do sądu i trwa latami. – Ludziom łamie się życiorysy, a uderza to nie tylko w menedżerów i firmy, lecz także zniechęca biznes do podejmowania ryzyka. To zaś niekorzystnie wpływa na polską gospodarkę – podkreślił prawnik.

– Sytuacje, w których pomijani są biegli o wyższych kwalifikacjach i adekwatnym doświadczeniu, a wybór pada na osoby słabiej przygotowane, rodzą pytania o kryteria doboru ekspertów – komentował dr Andrzej Trela, współzałożyciel i wspólnik Kancelarii Bezpieczeństwa Rapacki i Wspólnicy sp.k. Podkreślił, że biegli oceniający złożone procesy decyzyjne powinni mieć nie tylko wiedzę teoretyczną, lecz także praktykę porównywalną z doświadczeniem ocenianych menedżerów. Tymczasem niektórzy opiniują sprawy z bardzo odległych dziedzin, a bywa też, że wykraczają poza swoją rolę, formułując oceny właściwe dla prokuratora lub sądu.

Prokurator Ewelina Pawłowska zapewniła, że w sprawach z art. 296 k.k. opinia biegłego nie przesądza automatycznie o odpowiedzialności, ale „stanowi tylko jeden z dowodów ocenianych w kontekście całego materiału”. – Zadaniem prokuratora jest samodzielna analiza, czy decyzje menedżerskie były racjonalne w danych okolicznościach, a nie bezrefleksyjne opieranie się na ekspertyzie – podkreśliła. W tych sprawach należy zawsze mieć na uwadze wzorzec tzw. racjonalnego gospodarza i zasadę uzasadnionego ryzyka gospodarczego. I dodała, że na etapie postępowania przygotowawczego strony mają możliwość zapoznania się z opinią, składania wniosków dowodowych, zadawania pytań biegłemu i domagania się uzupełnienia opinii. Przyznała, że prywatne ekspertyzy nie mają takiej pozycji procesowej i waloru jak opinie wydawane na zlecenie organu. – Nie oznacza to, iż każda opinia biegłego staje się rozstrzygająca – zastrzegła Ewelina Pawłowska, dodając, że prokurator jest niezależny przy podejmowaniu decyzji o akcie oskarżenia i jego treści. Pytana o presję polityczną zaznaczyła, że w swojej 18-letniej praktyce nigdy jej nie doświadczyła.

Mecenas Bartosz Tiutiunik odpowiedział, że źródłem wielu problemów jest brak realnej kontradyktoryjności postępowania karnego. W praktyce opinia biegłego powołanego przez prokuratora urasta do rangi dowodu niemal rozstrzygającego, choć weryfikacja kompetencji ekspertów bywa pozorna. – W ogromnej mierze wpływa na to system wynagrodzeń oraz to, że obrona może zapoznać się z opinią dopiero u schyłku śledztwa, przez co ma iluzoryczne możliwości reakcji. W rezultacie postępowania ciągną się latami. Polska jest przez to krajem podwyższonego ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej – ocenił wiceprezes NRA.

Mecenas Dariusz Maciejuk zwrócił uwagę na paradoks systemu: opinia biegłego staje się często de facto stanowiskiem państwa polskiego reprezentowanego przez organ prokuratorski, a zarazem to samo państwo zamawia ją za stawki niewspółmierne do wagi sprawy. Z jego doświadczeń wynika, że prywatne kontropinie bywają merytorycznie lepsze od ekspertyz sporządzanych na zlecenie prokuratury, ale podejrzani nie mają realnej szansy skutecznie obronić się przy ich użyciu przed opinią biegłego prokuratury, nawet skrajnie wadliwą. Co więcej, w ramach funkcjonującego systemu nie są wyciągane konsekwencje wobec autorów wadliwych opinii.

Kardynalny błąd: ocena po fakcie

– Biegli często analizują decyzje zarządu w oderwaniu od realiów zarządzania spółką, stosując przy tym ocenę ex post, czyli nie uwzględniając stanu wiedzy w momencie podejmowania decyzji. To kardynalny błąd, mówimy tu przecież o działaniu umyślnym – opisywał dr Andrzej Trela. Akcentował, że sprawy gospodarcze są złożone i nie powinny być oceniane wyłącznie z perspektywy późniejszego wyniku.

Mecenas Bartosz Tiutiunik podkreślił, że sama poprawa jakości biegłych nie wystarczy, jeśli nie zmieni się cały model postępowania. – Zamontowanie świetnej opony do starego grata nie zrobi z niego Ferrari – stwierdził obrazowo. Dlatego obok niezależnych i dobrze opłacanych ekspertów potrzebne są zmiany systemowe. Wedle wiceprezesa NRA już w śledztwie menedżer i jego obrońca powinni mieć czas na przygotowanie kontropinii, a prywatne ekspertyzy nie mogą być z góry deprecjonowane. Zmiany wymaga też sama konstrukcja art. 296 k.k., bo w obecnej formie sprzyja zbyt szerokiemu stawianiu zarzutów. Adwokat skrytykował projekt ustawy o biegłych – pozostawiający silny nadzór ministra sprawiedliwości nad systemem, „co czyni niezależność ekspertów mocno wątpliwą”.

Doktor Andrzej Trela ocenił projekt ustawy o biegłych jako „dobry punkt wyjścia wymagający gruntownego dopracowania”. Jego zdaniem kandydatów powinni oceniać także przedstawiciele biznesu, bo urzędnicy nie zawsze potrafią zweryfikować praktyczne doświadczenie. Skrytykował też udział policji w sporządzaniu opinii środowiskowych o kandydatach na biegłych i zbyt dużą rolę przedstawicieli ministerstw w systemie kwalifikacji.

Mecenas Dariusz Maciejuk podzielił sceptycyzm przedmówców wobec tworzenia nowych organów administracyjnych zamiast naprawy reguł. Jego zdaniem pilnie potrzebne są: doprecyzowanie przepisów, lepszy dobór biegłych, wyższe wynagrodzenia oraz większe równouprawnienie stron już w śledztwie.

Mecenas Izabela Szponar podkreśliła, że zamiast czekać na odległe reformy, warto korzystać z istniejących narzędzi: nadzoru służbowego w prokuraturze i podejmowania przez prokuratorów przełożonych decyzji o zmianie lub uchyleniu błędnych decyzji prokuratorów podległych.

Prokurator Ewelina Pawłowska podkreśliła, że w sprawach gospodarczych kluczowy pozostaje czynnik ludzki: sposób prowadzenia postępowania przez konkretnego prokuratora i jego wrażliwość na skutki zarzutów, które mogą złamać zawodowo i społecznie osoby zarządzające firmami – jeśli już na etapie śledztwa pojawiają się poważne wątpliwości, lepiej umorzyć postępowanie niż po latach bronić błędnej decyzji. Przyznała zarazem, że obecny model nie daje prywatnym opiniom takiej samej mocy jak ekspertyzom zlecanym przez prokuraturę. Ewentualna zmiana tego stanu wymagałaby zmian ustawowych.

Mecenas Bartosz Tiutiunik ocenił, że zawodzi cały system kontroli postępowania: sądy działają pod presją czasu, a późniejsze uniewinnienia pokazują, że wcześniejsze decyzje, np. o aresztowaniu, nie zawsze były trafne. Podkreślił, że osoby oczyszczone z zarzutów nie dostają pełnej rekompensaty za lata procesu, a wobec biegłych wydających wadliwe opinie rzadko wyciąga się konsekwencje. – Państwo nie chce ponosić konsekwencji za błędy biegłych i prokuratorów. Dopóki to się nie zmieni, niewiele się zmieni – skwitował.

Debatę moderował: Zbigniew Bartuś

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png