Autopromocja

Proces pielęgniarki ze Szczecinka: Sąd wznowił przewód ws. fałszywych szczepień

Ewa B., Katarzyna Brambor-Kwiatkowska
Szczecinek, 22.04.2025. Oskarżona Ewa B. (P) i sędzia Katarzyna Brambor-Kwiatkowska (2L) na sali rozpraw Sądu Rejonowego w Szczecinku, 22 bm. Rozpoczął się proces pielęgniarki oskarżonej o szczepienie dzieci nieznanym preparatem. Kobieta miała podać preparat, który przedstawiała jako nierefundowaną szczepionkę przeciwko kilku chorobom, ok. 40 dzieciom. Postępowanie obejmuje lata od 2016 do 2019. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak jedna z matek zorientowała się, że koszt szczepienia u pielęgniarki jest niższy, niż cena tego preparatu w aptece, a następnie dowiedziała się od producenta, że wpisany w ksiażeczce szczepień numer serii jest nieprawidłowy. (sko) PAP/Piotr Kowala *** UWAGA!!! ZAKAZ PUBLIKACJI WIZERUNKU I DANYCH OSOBOWYCH OSKARŻONEJ! ***PAP Archiwum / Piotr Kowala
26 stycznia, 14:32

Przed Sądem Rejonowym w Szczecinku w poniedziałek nie zapadł wyrok w sprawie pielęgniarki oskarżonej o zaszczepienie 40 dzieci nieustaloną substancją. Sędzia Katarzyna Brambor-Kwiatkowska wznowiła przewód sądowy.

Niespodziewany zwrot w sądzie. Wyroku nie ogłoszono

Sąd miał ogłosić wyrok w poniedziałek o godz. 12.00. Na sali rozpraw byli prokurator, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego i obrona oskarżonej 64-letniej Ewy B., która w Sądzie Rejonowym w Szczecinku się nie pojawiła.

Zamiast ogłoszenia wyroku sędzia Brambor-Kwiatkowska wznowiła przewód. Uznała, że zachodzi konieczność uzupełnienia materiału dowodowego. Sąd wskazał na wątpliwości dotyczące aktualności karty karnej oskarżonej, czyli informacji o karalności z Krajowego Rejestru Karnego.

Kolejny termin rozprawy sędzia wyznaczyła na 5 marca.

Tajemnicza substancja zamiast szczepionki. Poważne zarzuty prokuratury

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie oskarżyła Ewę B. o narażenie 40 dzieci, w większości niemowląt, na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub utraty życia poprzez zaszczepienie ich nieustalonym preparatem. Kobieta, według ustaleń śledztwa, pobrała od rodziców dzieci pieniądze za nierefundowaną szczepionkę skojarzoną, ale jej im nie podała. Tym samym wprowadziła rodziców w błąd i doprowadziła do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu uzyskania korzyści majątkowej. Wyłudziła od rodziców dzieci łącznie nie mniej niż 16 tys. zł.

Proceder miał trwać w latach 2016-2019, gdy oskarżona była pielęgniarką do spraw szczepień ochronnych w jednej ze szczecineckich przychodni. Aktualnie jest emerytką.

„Nigdy nie pomyliłam substancji”. Linia obrony oskarżonej emerytki

Ewa B. na pierwszej rozprawie, jedynej, na którą się stawiła, nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.

– Nigdy mi się nie zdarzyło zaszczepić dziecka niewłaściwą substancją czy niezgodnie z kalendarzem szczepień. Szczepienia ochronne wykonywałam od prawie 30 lat – mówiła 22 kwietnia 2025 r. w sądzie.

Przyznała, że przez rutynę mogła pomylić się we wpisie serii i daty podawanej szczepionki, z presji czasu w ogóle ich nie wpisać w dokumentację medyczną dziecka, ale to „nie rzutowało na wykonaną pracę”.

Więzienie i zakaz wykonywania zawodu. Jakiej kary żąda prokurator?

Strony 12 stycznia 2025 r. wygłaszały mowy końcowe. Prok. Ewa Dziadczyk wniosła do sądu o uznanie oskarżonej za winną zarzucanych jej czynów i przyjęcie, że stanowią one ciąg przestępstw. Zażądała kary trzech lat pozbawienia wolności, grzywny 50 stawek dziennych po 20 zł każda i orzeczenia dla oskarżonej zakazu wykonywania zawodu pielęgniarki na pięć lat oraz obowiązku naprawienia szkody poprzez zapłatę rodzicom kwoty, która została od nich pobrana.

Pełnomocnik jednej z rodzin radca prawny Łukasz Sękulski zażądał dodatkowo zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej dziewczynki.

Z kolei obrońca oskarżonej mec. Filip Sztukiel wniósł o uniewinnienie Ewy B. od zarzucanych jej czynów, a przynajmniej od czynu z art. 160 par. 1 kk. Dodał jednocześnie, że jeżeli sąd uzna, że istnieją podstawy do skazania, to wniósł o karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Dociekliwość matki ujawniła proceder. Fałszywe serie preparatów

Sprawa wyszła na jaw w 2019 r. Jedna z matek zorientowała się, że koszt szczepienia u pielęgniarki jest niższy niż cena tego preparatu w aptece. Zwróciła się bezpośrednio do producenta szczepionki, by potwierdził istnienie konkretnej serii i numeru preparatu, który miało przyjąć jej dziecko. Ten poinformował, że on takiej szczepionki nie wyprodukował.

Inny rodzic podczas wizyty lekarskiej dowiedział się, że ma źle prowadzoną książeczkę zdrowia dziecka, bo jest w niej np. data szczepienia, a nie ma serii i numeru podanej szczepionki. (PAP)

ing/ joz/

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.