Zapewne słusznie ściga się piratów internetowych, chociaż bez wątpliwości można to powiedzieć o takich, którzy za upowszechnianie kradzionych filmów czy muzyki domagają się jeszcze pieniędzy. To są niewątpliwie złodzieje, a dalej już rozciąga się szara strefa.
Internetowe piractwo jest następstwem horrendalnych cen DVD, zwłaszcza muzyki poważnej oraz gier komputerowych, które przez kilka miesięcy po pojawieniu się na rynku kosztują 200 do 300 złotych, co jest nonsensem. Ale chyba największym nonsensem jest to, jak wygląda sprawa możliwości pozyskiwania informacji przez internet.
Pamiętamy, jak kilku przywódców politycznych szło do wyborów z hasłem „internet w każdej szkole”, nawet PiS się do tego przyłączyło. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do tego, że internet powinien być w każdej szkole, ale mam ogromne wątpliwości, czy uczniowie, a przede wszystkim nauczyciele, wiedzą po co. Jak dotychczas służy przede wszystkim ściąganiu prymitywnych porad oraz gotowych analiz nastawionych na szkolny system testowy, a czasem zdobywaniu informacji, jakie są obecne w każdej większej encyklopedii.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.