Okres świąteczny nie sprzyja wydarzeniom wielkiej rangi, a ponieważ trzeba znaleźć pożywienie dla mediów elektronicznych i gazet, zdumiewającego znaczenia nabierają zdarzenia doprawdy czwartorzędne.
Janusz Palikot na tej zasadzie doczekał się nieoczekiwanej chyba reklamy z tej okazji, że nazwał Jarosława Gowina „katolicką ciotą”. Zaś Donald Tusk popełnił, jak czytam, dramatyczny błąd, więc natychmiast staram się dowiedzieć, o co chodzi, a tu się okazuje, że zwolnił nadwornego fotografa. Prawo i Sprawiedliwość z miejsca zaoferowało mu posadę, a oburzenie polskiego ludu sięgnęło zenitu, tylko nie wiadomo, po czym je poznać.
Żądnym wiadomości proponuję może nie aż tak dramatyczne i pełne wymowy wydarzenia, ale również godne uwagi, a mimo to lekceważone. Oto kilka przykładów: dlaczego w całej Polsce trwa akcja wycinania starych drzew przy szosach, nawet wtedy, gdy stoją w oddaleniu kilkumetrowym i nikomu nie zagrażają? Dlaczego nie można dojść ładu z tym, czy trzeba się koniecznie meldować i czy tylko na pobyt stały, czy także na czasowy, co sprawia na przykład, że nie wiadomo, z jakim urzędem skarbowym się rozliczać? Dlaczego bilet kolejowy kosztuje dwa razy więcej niż autobusowy, chociaż na znanej mi trasie jest w pociągu zawsze pusto? Dlaczego wreszcie zapewne błahość ludzkich przeżyć tak wpływa na dziennikarzy, że o ludziach piszą tylko wtedy, gdy im się coś stanie, a nie wtedy, gdy po prostu marnie żyją i nie mają żadnych widoków na polepszenie losu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.