Zmowa radiowa, czyli gdzie i do kogo trafiają pieniądze od muzyki granej w lokalach

radio, muzyka
Aby publicznie odtwarzać muzykę, trzeba uzyskać zezwolenie. ShutterStock
23 października 2016

Przychodzi inkasent do fryzjera, słyszy włączone radio, wyciąga umowę i dyktuje stawkę za publiczne odtwarzanie piosenek. Umowa obowiązuje od dziś, ale płacić trzeba od wczoraj, choć trudno ustalić, od kiedy w lokalu gra muzyka.

Przychodzę raz do przedsiębiorcy, a on na to: „Czy wyście się zmówili? Była u mnie wczoraj babka z ZAiKS-u!”. „I co panu powiedziała?” – zapytałem. „Żebym uważał, bo przyjdą kolejni z innych firm”. „No, to właśnie przyszedłem” – mówi inkasent pracujący dla jednej z organizacji pobierających opłaty za publiczne odtwarzanie muzyki. Biznesmen musi płacić każdej organizacji, która wystąpi z roszczeniem. W lokalu z radiem pojawi się ZAiKS zatroskany o prawa twórców piosenek (kompozytorów i autorów tekstów) oraz pracownicy organizacji od zbierania tantiem z tytułu praw pokrewnych: STOART i SAWP – ci w imieniu wykonawców (wokalistów i instrumentalistów), a także ZPAV z upoważnienia producentów fonogramów (najczęściej wydawców płytowych).

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.