Idea upowszechnienia pracowniczych programów emerytalnych (PPE), nad którą pracują zarówno ZUS, jak i wicepremier Mateusz Morawiecki, wymaga odpowiedzi na kilka pytań. Dlaczego w ogóle warto rozwijać zakładowe zabezpieczenie emerytalne? Jakie są ich mocne i słabe strony? Jaką rolę pełnią z punktu widzenia pracodawcy i pracownika? W końcu, czy mogą być bardziej efektywne od indywidualnych dodatkowych systemów emerytalnych?
Zmiany na rynku pracy w XX i XXI w. – zwłaszcza zastąpienie tradycyjnej kariery zawodowej (30–40 lat u jednego pracodawcy) przez bardziej elastyczne formy zatrudnienia i mobilność zawodową pracowników – skłaniały w pewnym momencie do przypuszczenia, że PPE stopniowo stracą rację bytu. Zmiana miejsca pracy powodowała bowiem problemy z przenoszeniem środków zgromadzonych w programie emerytalnym (ang. portability). Wbrew przewidywaniom okazało się jednak, że pozornie skazane na wymarcie zakładowe systemy emerytalne przeżywają swoisty renesans. W niektórych państwach Unii Europejskiej, gdzie uczestnictwo w nich jest obowiązkowe lub quasi-obowiązkowe (na mocy zbiorowych układów pracy), poziom „obecności” przekracza 90 proc. – np. w Danii, Szwecji czy Holandii. Ale także w wielu krajach, gdzie przynależność do programu zakładowego jest dobrowolna, korzysta z nich ponad połowa ogółu zatrudnionych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.