Blisko trzygodzinna dyskusja związków zawodowych i pracodawców dotycząca prezydenckiego projektu ustawy obniżającego wiek emerytalny nie doprowadziła do wypracowania wspólnego stanowiska.
– Rozmowy nie są łatwe, ale sprawa jest ważna dla milionów ubezpieczonych. Z tego też powodu wrócimy do negocjacji po świętach. Jest jednak iskierka nadziei co do wypracowania porozumienia. Pracodawcy i związkowcy zgadzają się bowiem, że odpowiednio długi staż ubezpieczeniowy pod pewnymi warunkami może być podstawą do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej. Teraz tylko trzeba uzgodnić owe warunki – wyjaśnia prof. Jan Klimek, przewodniczący zespołu ds. ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego.
Ale to nie będzie łatwe. Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan twierdzi, że prawo przechodzenia na emeryturę powinni mieć wszyscy ubezpieczeni bez względu na płeć dopiero po ukończeniu 66. roku życia. To w praktyce oznacza, że poczynając od panów urodzonych w ostatnim kwartale 1950 r., kolejne roczniki będą pracować do czasu osiągnięcia tego wieku. – W przypadku kobiet powszechny wiek emerytalny byłby systematycznie podnoszony do 2036 r., kiedy prawo do emerytury nabyłyby panie urodzone w ostatnim kwartale 1970 r. – zauważa Jeremi Mordasewicz. – Dodatkowo prawa do emerytury powinny mieć osoby, które będą mieć długi staż składkowy wynoszący co najmniej 40 lat – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.