Wbrew istniejącej praktyce instytucje te muszą być zarządzane na zupełnie innych zasadach. Niestety mimo upływu terminu na dostosowanie kas do nowych przepisów nieprawidłowości wciąż istnieją.
Z biegiem lat w wielu firmach i urzędach zarządzanie pracowniczą kasą zapomogowo-pożyczkową (PKZP) zaczęło przypominać mechanizmy stosowane przy tworzeniu i wydatkowaniu środków z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS), a zarząd kasy stał się wręcz ubezwłasnowolnioną lub nawet nieobecną komisją socjalną bis. W praktyce PKZP stały się w pełni zależne od decyzji księgowych lub pracodawcy zarówno w zakresie udzielanych kwot pożyczek lub wysokości deponowanych wkładów, jak i tworzenia dokumentacji organizacyjno-finansowej. Co gorsze, w wielu przypadkach w miejsce poprawnej dokumentacji prowadzi się jedynie szczątkowe zapiski – albo w programach płacowych, albo w tzw. zeszycikach. Niedochowanie staranności przez lata stało się swoistym zwyczajem, którego przełamanie wymaga dodatkowej pracy i poniesienia kosztów. Tymczasem prowadzenie KZP jak ZFŚS nie jest niewielkim uchybieniem, lecz poważnym błędem i należy się liczyć z konsekwencjami. Choć ustawodawca dał kasom i pracodawcom 18 miesięcy (termin upłynął 11 kwietnia 2023 r.) na dostosowanie się do nowej ustawy z 11 sierpnia 2021 r. o kasach zapomogowo-pożyczkowych (Dz.U. poz. 1666; dalej: KZP), to dla wielu podmiotów ten czas nadal okazał się za krótki. Przyjrzyjmy się bliżej wciąż jeszcze występującym nieprawidłowościom.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.