Za często widzimy dwóch pracowników siedzących obok siebie, którzy wykonują te same obowiązki, a mimo to jeden zarabia mniej niż drugi. Zmieniamy zasady gry – zapowiedziała Marianne Thyssen, komisarz Unii Europejskiej ds. zatrudnienia i spraw socjalnych. I przedstawiła w tym tygodniu projekt zmian w dyrektywie o delegowaniu pracowników.
Zgodnie z nim Polak, który pojedzie tymczasowo do pracy do Francji, Belgii czy jakiegokolwiek unijnego kraju, będzie zarabiał tyle, ile miejscowy pracownik (obecnie otrzymuje przynajmniej minimalne wynagrodzenie obowiązujące w kraju zarobkowania). A to oznacza, że będą mu także przysługiwały wszystkie dodatki do pensji wynikające z układów zbiorowych obowiązujących w danym państwie. Komisja Europejska przekonuje, że zmiana jest konieczna z uwagi na nadużycia, oszustwa i dumping socjalny. Czyżby?
Propozycja brzmi pięknie dla pracowników, którzy już zacierają ręce. Podczas gdy firmy je załamują. Wieszczą, że wprowadzenie tych zmian oznacza koniec delegowania. Polska bowiem wysyła do pracy za granicę ponad 400 tys. osób rocznie, gdy w całej UE z tej możliwości korzysta niespełna 2 mln osób. W ocenie przedsiębiorców delegowanie przestanie się opłacać.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.