Od ponad miesiąca minister zdrowia wie już wszystko o najważniejszych lekarzach w naszym kraju. Wyspowiadali mu się ze swoich dodatkowych źródeł zarobków wszyscy krajowi i wojewódzcy konsultanci medyczni.
Minister zobowiązał się tą wiedzą podzielić z pacjentami, ale tego nie robi. Oświadczenia miały się pojawić na stronie resortu, a nie ma dla nich nawet specjalnej zakładki. Można powiedzieć, nic się nie stało. To już polska tradycja, bo publikacją oświadczeń majątkowych włodarzy spóźniają się np. samorządy. Brak pośpiechu w tej sprawie w przypadku ministra zdrowia musi jednak dziwić. Bartosz Arłukowicz działa bowiem wbrew sobie.
Biznesowa lustracja, jak często mówi się o prześwietlaniu powiazań lekarzy z firmami farmaceutycznymi, to przecież jego autorski pomysł. Arłukowicz, wcielając go w życie, wyprzedził rząd o kilka długości. Rządowa ustawa o oświadczeniach trafiła do zamrażarki, bo ministrowi sprawiedliwości zabrakło odwagi, aby zasadą jawności objąć wszystkie osoby pełniące funkcje publiczne w naszym kraju. Arłukowiczowi nie brakowało determinacji, aby przeprowadzić ustawę o konsultantach w ekspresowym tempie przez sejmową komisję zdrowia, gdzie jest bardzo silne lekarskie lobby. Co więcej, bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę lekarzom i sobie. Przeforsowana przez niego ustawa jest jedną z bardziej restrykcyjnych w Europie. Po jej uchwaleniu kilkudziesięciu konsultantów podało się do dymisji, nie godząc się z ideą ujawniania ich dodatkowych źródeł przychodów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.