Brytyjska Izba Gmin po wieloletniej, burzliwej debacie podjęła kluczową decyzję w sprawie prawa do zakończenia życia przez osoby śmiertelnie chore. Zaledwie 16 głosów różnicy zdecydowało o odrzuceniu projektu ustawy o wspomaganym umieraniu w Anglii i Walii. Decyzja posłów wywołała natychmiastową i pełną skrajnych emocji reakcję obu stron sporu – od ulgi przedstawicieli Kościoła i organizacji opiekuńczych po głębokie rozczarowanie zwolenników autonomii pacjentów. Sprawdź, jak przebiegało to historyczne głosowanie i jakie warunki przewidywał odrzucony projekt.
Zaskakujący finisz w Izbie Gmin i ponowny spór parlamentarny
Brytyjscy posłowie odrzucili w piątek projekt wprowadzenia wspomaganego umierania w Anglii i Walii. Rozwiązanie, na podstawie którego pod pewnymi warunkami osoby śmiertelnie chore mogłyby mieć prawo zakończenia życia, od lat wywoływało debatę, dzieląc parlamentarzystów, ale też lekarzy, chorych i ich rodziny.
Za wprowadzeniem eutanazji zagłosowało 270 posłów, przeciw – 286.
W 2025 r. posłowie poparli podobny projekt, ale utknął on potem w Izbie Lordów, gdzie toczyła się zażarta debata. Koniec sesji parlamentarnej sprawił, że pracę nad propozycjami trzeba byłoby rozpocząć od nowa, znów w niższej izbie. Tym razem jednak posłowie nie dali mu zielonego światła.
Głosy zadowolenia: Kościół i obrońcy opieki paliatywnej
John Sherrington, katolicki arcybiskup Liverpoolu, przyjął wynik z zadowoleniem. „Wciąż jesteśmy przekonani, że najlepszym sposobem łagodzenia cierpienia u kresu życia jest szerszy dostęp do wysokiej jakości opieki paliatywnej” - podkreślił duchowny w oświadczeniu.
W podobnym tonie wypowiedział się Gordon Macdonald szef koalicji „Care not Killing” („Opieka zamiast zabijania”), który określił projekt mianem „niebezpiecznego” i „ideologicznego” oraz zaapelował do rządu o zreformowanie systemu opieki paliatywnej i społecznej.
Rozczarowanie projektodawców i aktywistów
O „ogromnym rozczarowaniu” mówiła z kolei Lauren Edwards, posłanka Partii Pracy, która wniosła projekt pod obrady. „Parlament zawiódł dziś w tej sprawie” - oceniła, dodając, że według niej tylko kwestią czasu jest, nim prawo do wspomaganego umierania zostanie w Królestwie przyjęte.
Dave Sowry z kampanii „My Death, My Decision” („Moja śmierć, moja decyzja”) nazwał rezultat „karykaturą sprawiedliwości” wobec osób, które „żyły nadzieją na to, że umrą spokojnie i na własnych warunkach”.
Brak dyscypliny w partiach i stanowisko szefa rządu
Rząd lewicowej Partii Pracy nie zajmował w tej sprawie stanowiska. Premier Andy Burnham nie wziął udziału w głosowaniu, choć sugerował, że przed dyskusją o wspomaganym umieraniu należałoby poprawić jakość opieki paliatywnej oraz opieki społecznej nad osobami dorosłymi.
Dyscyplina głosowania nie obowiązywała też w opozycyjnej Partii Konserwatywnej.
Jakie kryteria przewidywał odrzucony projekt?
Zgodnie z projektem z nowego prawa mogłyby skorzystać osoby, którym według diagnozy lekarskiej zostało pół roku życia lub mniej. Decyzja nie mogłaby być podjęta pod przymusem lub naciskiem, a chory musiałyby mieć zdolność do jej świadomego podjęcia. Wymagana byłaby opinia dwóch lekarzy oraz trzyosobowego, specjalistycznego zespołu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu