Jako społeczeństwo wpadliśmy w dziurę własnej niekonsekwencji. Z jednej strony dumni jesteśmy z reformy emerytalnej z 1999 r., dzięki której Polska z czasem będzie wydawać coraz mniejszą część swojego PKB na świadczenia emerytalne.
Na przykład w Hiszpanii wydatki na ten cel wzrosną do 2060 r. aż o 10 pkt proc., a w bogatym dziś Luksemburgu nawet o 15. W Polsce w tym czasie spadną o 3 pkt proc. Tyle że jest to radość dla ministrów finansów, a nie przyszłych emerytów.
Sukces zostanie bowiem osiągnięty wyłącznie dzięki powiązaniu wysokości przyszłego świadczenia z sumą wpłaconych składek. Bez wydłużania wieku emerytalnego nasze świadczenia będą dramatycznie niskie. Ten fakt jest publicznie znany od wielu lat, ale próbujemy go nie zauważać. Akceptacja wydłużania wieku emerytalnego rośnie bardzo powoli i ciągle jest niewystarczająca w porównaniu z tym, jak bardzo jest potrzebna.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.