Polska młodzież, a w każdym razie ta jej część (duża przecież), która idzie na studia – z niewielkimi wyjątkami – stara się przedłużyć sobie młodość, a wobec tego opóźnić czas decyzji dotyczących podjęcia pracy, założenia rodziny i wpadnięcia w normalny rytm życia (korzystam tu także z nowego świetnego raportu zespołu Michała Boniego).
Nie ma co się temu zjawisku dziwić, skoro o pracę, pracę interesującą, jest trudno, a monotonia życia rodzinnego przy bardzo marnej opiece społecznej w Polsce (urlopy wychowawcze, żłobki itd.) niewielu kusi. Jednak ta sytuacja będzie miała konsekwencje, i to nie tylko często wspominane: demograficzne i emerytalne, ale także społeczne, i to na znacznie większą skalę, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
rzedłużyć młodość można, podejmując studia podyplomowe, potem dość łatwo jest wyjechać gdzieś na rok, później można podjąć nowy kierunek lub zacząć studia doktoranckie. Oczywiście trzeba dorabiać, ale okazji do dorabiania – legalnie czy nie całkiem legalnie – jest sporo. Potrzeba młodych bystrych ludzi do rozmaitych doraźnych prac, do pomocy w fundacjach czy przy badaniach ankietowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.