Guza: Kto się boi zmian w kodeksie pracy?

Łukasz Guza, zastępca kierownika działu praca
Łukasz Guza, zastępca kierownika działu pracaDGP
11 sierpnia 2011

Sejm nie uchwalił w tej kadencji żadnych zmian, które ułatwiałyby życie zatrudnionym i pracodawcom.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w ostatniej kadencji zajmowało się wszystkim, tylko nie prawem pracy. Podobnie Sejm – przyjął wiele pożytecznych ustaw, jednak nie uchwalił żadnej gruntownej zmiany kodeksu pracy, która likwidowałaby bariery dla pracodawców. A nieracjonalne przepisy o zatrudnieniu to obok przepychanek z ZUS-em i urzędem skarbowym największa zmora firm. Pracodawcy nadal muszą płacić pracownikom za nadgodziny, jeśli np. przyjdą do pracy na zwykłe osiem godzin, ale wcześniej niż zazwyczaj. Nadal nie mogą zapłacić dodatku za pracę w sobotę, choć mogą za pracę w niedzielę. I muszą przywrócić do pracy choćby najgorszego pracownika, jeśli tylko sąd im tak każe.

Co więcej, przez cztery lata nie obyło się bez legislacyjnych wpadek, które bariery dla firm piętrzyły. Przez prawie rok każdy pracodawca był zobowiązany do zatrudniania inspektora ochrony przeciwpożarowej, nawet jeśli miał jednego pracownika. A nowelizacja w sprawie podwyższania kwalifikacji zawodowych zniechęca firmy do kierowania pracowników na szkolenia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.