Dajemy się omamić obietnicą przyszłej ulgi, ale mało kto przygląda się temu, ile tak naprawdę zyskamy, jeśli wejdą w życie proponowane odliczenia. Nie spodziewajmy się zbyt wiele.
Rząd zabierze nam część składki lokowanej dziś w OFE. To znaczy tylko pożyczy. Pożyczka jest po to, by nie przekroczyć progów ostrożnościowych przewidzianych dla zadłużenia finansów publicznych (czyli móc się nadal zadłużać dla naszego wspólnego dobra). W zamian państwo pozwoli nam odliczyć to, co poza składkami ZUS sami wpłacimy sobie na emerytury. Wpłacimy dodatkowo. Bo nie ma gwarancji, że z tego, co jest w ZUS i co teraz pożycza rząd, starczy na nasze emerytury. A bez ulgi nie chcemy oszczędzać na starość więcej niż to, co nam się już zabiera.
Czy ulga zmieni nasze nastawienie? Prawdziwy test przyjdzie z chwilą, gdy staniemy przed koniecznością wyjęcia z kieszeni 100, 200, 300 czy więcej złotych i wpłacenia ich po to, by na koniec roku odzyskać niewielką część tej inwestycji. Tak niestety działa mechanizm ulg podatkowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.