Solska: Nie traktujmy emerytury jak podwyżki pensji

Joanna Solska, publicystka tygodnika „Polityka”
Joanna Solska, publicystka tygodnika „Polityka”DGP
30 grudnia 2010

Czy nowe przepisy wyrzucają poza nawias aktywności zawodowej emerytów? Czy są krzywdzące dla tych spośród nich, którzy nadal chcą pracować? Publikujemy kolejny głos w dyskusji

Opozycja, na czele z PJN, oraz media, słusznie zarzucające rządowi brak reformatorskiej odwagi, murem stanęły w obronie zmienionego właśnie przepisu umożliwiającego przejście na emeryturę i dalszą pracę na etacie bez informowania o tym pracodawcy. Nawet prezydent, który nowelizację ustawy o finansach publicznych znoszącą możliwość cichej emerytury podpisał, waha się, czy dobrze zrobił, i chce złożyć nowelizację nowelizacji. Zdaniem krytyków nowy przepis krzywdzi emerytów i zniechęca do dalszej pracy. To nieprawda. To zniesiony właśnie przepis krzywdził – ludzi młodych, pracujących oraz kobiety.

Po pierwsze zachęcał do zdobycia statusu emeryta tych, którzy mogą i chcą nadal pracować. Cicha emerytura, załatwiona bez wiedzy firmy, poprawia sytuację materialną, bo do zarobków dochodzi świadczenie z ZUS. W sumie niezła podwyżka. Osoba w identycznym wieku i na identycznym stanowisku, niebędąca emerytem znajduje się w gorszej sytuacji materialnej. Czy to konsekwentne, że partie i media, słusznie domagające się podniesienia wieku emerytalnego, bronią dotychczasowego przywileju? Zgoda, emerytura zgodnie z prawem należy się uprawnionym, ale przecież zostanie wypłacona ze składek i podatków młodych i pracujących. Ci sami politycy, którzy tak złego przepisu bronią, zamartwiają się dziurą w ZUS i całych finansach publicznych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.