Likwidacja czy zawieszenie OFE, wzorem tego, co dzieje się obecnie na Węgrzech, byłyby krótkowzroczne. Nie tylko z punktu widzenia wypłacalności systemu emerytalnego, lecz także bezpieczeństwa naszych przyszłych świadczeń. Nie oznacza to, że II filar działa bez zarzutu
Przyszłość polskiego systemu emerytalnego w obecnym kształcie jest niepewna. Otwarcie do zaniechania OFE nawołuje Jolanta Fedak, szefowa resortu pracy. Mniej lub bardziej jednoznacznie wspiera ją Jacek Rostowski, szef resortu finansów. Na razie w rządzie przewagę zyskał Michał Boni, zwolennik utrzymania obecnego systemu, ale los II filaru, zwłaszcza w kontekście ostatnich deklaracji premiera, to wielki znak zapytania.
Fundamentalną przyczyną tego stanu rzeczy jest sama jego konstrukcja – oddala w czasie korzyści z jego wprowadzenia. Obecnie przysparza on jedynie kosztów, dopiero za kilkadziesiąt lat odciąży ZUS z konieczności wypłat emerytur. Kolejne to krótka perspektywa działania polityków, ale także zadufanie, pazerność, klątwa nieomylności i brak realnej konkurencji między zarządzającymi OFE.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.