Chorzy na raka nie mogą czekać w kolejce

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy
Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego LekarzyDGP
13 maja 2008

Limitowanie świadczeń zdrowotnych jest jak klęska żywiołowa, której nikt z zarządzających ochroną zdrowia nie może opanować. Dla oczekujących w kolejce może to oznaczać śmierć.

Wśród wielu problemów związanych ze służbą zdrowia jest jeden stanowiący jakby tabu. Nikt nie chce o nim dyskutować. Nikt nie zastanawia się, jak go rozwiązać.

Tym problemem jest limitowanie świadczeń zdrowotnych, czyli ich administracyjna reglamentacja. Rozumowanie zwolenników limitowania jest logiczne: skoro ilość pieniędzy (publicznych) przeznaczonych na świadczenia zdrowotne jest ograniczona, to i liczba tych świadczeń musi być limitowana. W warunkach rynkowych funkcję regulatora popytu spełniają ceny i indywidualne decyzje poszczególnych nabywców określonych towarów lub usług. W przypadku świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych nabywcy świadczeń nie płacą za nie sami. Płaci NFZ - dysponent środków publicznych. Nie ma zatem bodźców finansowych, które w sposób naturalny ograniczyłyby popyt na świadczenia zdrowotne. Skoro ich nie ma, a trzeba ograniczyć popyt, musi być administracyjne limitowanie świadczeń - argumentują ich zwolennicy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.