Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki – mawiał Benjamin Franklin. Kiedy stwierdził to po raz pierwszy, nie znał jednak innego ważnego powiedzenia, szczególnie nad Wisłą: „Polak potrafi”. Gdyby je znał, mógłby swoją sentencję zmodyfikować, dodając małą gwiazdkę. A na dole drobnym drukiem dopisać: „Nie dotyczy Polaków”.
W omijaniu przepisów, fakt, że często absurdalnych, już zdobyliśmy mistrzostwo Europy. Tym razem jednak tak ogrywamy fiskusa, że ten po raz pierwszy od dawna jest w kropce i nie wie, od której strony do polskiego, cwanego jak lis podatnika się dobrać.
Przykład pierwszy z brzegu. Namierzone przez skarbówkę osoby z nieujawnionym dochodem, zamiast płacić 75 proc. PIT, „przypominają sobie”, że nie zarobiły tych pieniędzy w szarej strefie, bo są uczciwe, ale je pożyczyły. Od rodziny. Niedawno. Biegną zatem do urzędu, wypełniają odpowiednie deklaracje, płacą zaległe odsetki i zamiast tracić wiele, tracą mało. Przecież „Polak potrafi”. Dodatkowo teatralnie posypują głowę popiołem w wielkim żalu, że zapomnieli, i wszystko jest w porządku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.