Miało być pięknie. Po latach odwlekania niepopularnej decyzji minister finansów wprowadził kasy fiskalne w gabinetach lekarskich i kancelariach prawnych. Przy nielicznych protestach lekarzy i milczącej akceptacji ze strony prawników. Dziś już wiadomo, dlaczego jedni protestowali bez przekonania, a drudzy w ogóle problem zlekceważyli. Z wielkiej chmury spadł mały deszcz.
Resort finansów przekonywał, że nowych podatników stosujących kasy będzie blisko 150 tys., a nowych kas ok. 300 tys. Nieliczni lekarze straszyli podwyżką cen. Urzędy skarbowe organizowały dziesiątki szkoleń. Wszystko było gotowe na godzinę zero, czyli początek maja. Przygotowania na miarę końca świata. I tak jak w przypadku zapowiedzi tego ostatniego okazało się, że żadnej katastrofy nie ma, a liczba świeżo zgłoszonych kas jest w stosunku do szacunków więcej niż skromna.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.