Autopromocja

Kutarba: Reformy nie mogą polegać na bieganiu po kraju z fiskalną brzytwą w ręku

Marek Kutarba
Marek KutarbaDGP
29 grudnia 2011

Kiedy premier Tusk wygłaszał swoje expose, mogło się wydawać, że głębsze sięgnięcie do kieszeni podatników ma dotyczyć wyłącznie ludzi dobrze zarabiających lub grup społecznych powszechnie nielubianych, o których większość z nas myśli jako o darmozjadach żyjących na kredyt reszty społeczeństwa.

Nie dziwiło zatem, że jedną z grup, które będą ratować budżet przed kryzysem, są dobrze zarabiający twórcy, czyli pewnie kilka tysięcy osób w 37-milionowym społeczeństwie. W przypadku premiera „twórcy” miało zapewne oznaczać zwłaszcza najlepiej opłacanych dziennikarzy, a tych jest jeszcze mniej, bo nie sądzę, by była to grupa licząca więcej niż kilkaset osób. Szkopuł w tym, że zazwyczaj trudno jest uderzyć po kieszeni bogatych tak, by ich zabolało, a biedniejszych to zupełnie nie obeszło. Z reguły jest odwrotnie. Przyparci do muru bogacze i tak prędzej czy później znajdują furtkę umożliwiającą im ucieczkę przed zakusami fiskusa. A tymczasem fiskalne rykoszety zmian wymierzonych w bogaczy skutecznie dziurawią portfele biedniejszych przedstawicieli danej profesji lub grupy. Ze zmianami dotyczącymi kosztów dla twórców jest podobnie. Niby miały dotyczyć wyłącznie twórców, których dochody przekraczają 85 tys. zł rocznie. I pewnie tak by było, gdyby nie kuriozalny pomysł, by przenieść moment rozliczania tych kosztów z chwili wypłaty honorarium na koniec roku. Efekt będzie bowiem taki, że w jednej chwili prawo do takich kosztów stracą i biedni, i bogaci. Pierwsi co prawda kiedyś doczekają się zwrotu, ale wcześniej ich kieszenie zdążą jednak mocno schudnąć. A to nie każdy domowy budżet zdoła wytrzymać.

Jestem w stanie zrozumieć sens przeprowadzenia głębokiej reformy zasad stosowania niewątpliwego przywileju, jakim są podwyższone koszty dla twórców. Życzyłbym sobie jednak jako osoba uczciwie płacąca niemałe podatki, by było robione to z głową, po rozważeniu wszelkich możliwych konsekwencji, kosztów i niedogodności. By nie powtórzyło się chociaż ten jeden raz bezmyślne bieganie ślepca z brzytwą w dłoni, w nadziei, że jak nie uda się ogolić bogacza, to może chociaż podgoli się lekko jego biedniejszego sąsiada.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.